Teraźniejszość jest przyszłą przeszłością…

Żyjemy „teraz”, w tym momencie, w tej chwili… lecz już za chwilę teraźniejszość stanie się przeszłością…

Przeszło, poszło, było, minęło…

I gdzie ten czas…?

Gdzie ten czas miniony…?

Oczywistym jest to, że wszystko (prze)mija ale… z tak „naturalną koleją rzeczy” pogodzić się nie możemy – mimo iż musimy, a przynajmniej powinniśmy to jednak mamy z tym wielki problem…

Buntujemy się na samą myśl o (prze)mijaniu…

Nie bierzemy nawet pod uwagę tego, że wcześniej czy też później ale… wszyscy (prze)miniemy i z tego Świata bezpowrotnie znikniemy…

Taka jest kolej (wszech)rzeczy – dzięki zrządzeniu losu się pojawiamy, dzięki życiowemu szczęściu przeżywamy i pewien czas żyjemy lecz później znikamy, znikniemy bo zniknąć musimy…

Czy jest w tym (jakiś) sens…?

Miejmy taką nadzieję – mamy taką nadzieję i kurczowo się ów nadziei trzymamy bo gdyby nam się to nie udawało pojawiłby się poważny problem – niestety czasami się pojawia…

Jest lato, upalna pogoda, jeszcze długie dni i krótkie noce, a tu mowa o przemijaniu…

Zły moment, na taki temat „zła chwila”…?

Każdy moment jest dobry aby (po)rozmyślać i może paradoksalnie lepiej się tym zajmować gdy dla przeciwwagi panuje optymistyczna pogoda…(?)

Nie da się ukryć, że zazwyczaj – na co dzień o przemijaniu zbyt często i przesadnie wiele nie myślimy bo nie czujemy takiej potrzeby – tylko czasami nachodzą nas „takie myśli” – bywa, że bez konkretnego powodu – od tak sobie z racji rozumności naszego ludzkiego gatunku…

Przeszłość była, jest i będzie…

Jeżeli „jej” jeszcze nie ma to nadejdzie… każdy ma (za sobą) jakąś przeszłość…

„Kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach…”

Panujące obecnie w naszym kraju upały również staną się przeszłością, za którą jeszcze (może) zatęsknimy…(?)

8 uwag do wpisu “Teraźniejszość jest przyszłą przeszłością…

  1. Oj nie, nie…. ja nie mam poczucia przemijania. Nie mam więc przeciwko czemu się buntować, bo ja nie wyobrażam sobie dziś i jutro bez przeszlości, ona jest częścią mnie samej i codziennie się na mnie samą składa, każdy przemijający dzień ma znaczenie dla tego, kim jutro będę, kim się stanę, kogo jeszcze w sobie odkryję, kto mnie we mnie jeszcze zaskoczy, zachwyci, kogo w sobie będę miała ochotę za to minione wczoraj skarcić i pouczyć, by moje jutro było lepsze. Nigdy nie uciekam od przeszłości, ani od tej radosnej, ani od tej bolesnej, ba, ja nawet do tej bolesnej wracam o wiele chętniej, bo to z niej się uczę, jak sobie z tym bólem następnym razem dobrze poradzić, jak go oswoić, jak go przyswoić, jak go obłaskawić i przemienić w coś dobrego i pięknego we mnie dla innych. Nie, nie boję się przemijania, nie kojarzy mi się ze stratą, wręcz przeciwnie, z budowaniem, rozwojem, stawaniem się coraz lepszym i piękniejszym. Ale ja jestem w sobie zakochana, więc wiesz.. bufon taki 🙂

    Polubienie

    • Kochanie samego siebie to fundament szczęśliwie udanego życia, a tym samym nie ma w tym nic złego… 😉
      Przeszłość jest skarbem, który procentuje w życiu trwającym „tu i teraz”…
      Przemijanie jest naturalną koleją rzeczy lecz w świetle tego wszystkiego co możemy i tego czego jeszcze przeżyć i doświadczyć każdy może pojawia się pewne uczucie straty mając na uwadze czas, który przeminął – z każdym dniem niestety jest go mniej i szkoda bo tak wiele jest jeszcze rzeczy, których doświadczyć możemy…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s