Gdy pisanie przestaje cieszyć…

Radość (z) pisania to podstawa będąca tak naprawdę jedyną słuszną motywacją aby się tym zajmować…

A co gdy pisanie przestaje cieszyć…?

Odpowiedź jest bardzo prosta – nie pisać bo i po się męczyć…

Problem gdy jest się „zawodowym pisarzem”, a narzucone przez wydawnictwo terminy niebezpiecznie się zbliżają – to na szczęście problem z jakim musi się zmagać bardzo nieliczna grupa ludzi…

Cała reszta może sobie spokojnie odpuścić i gdy nie czuje przyjemności z pisania po prostu przestać pisać…

Do pisania zawsze można (po)wrócić – gdzieś, kiedyś, gdy będzie nam się po prostu chciało…

Trudno spłodzić „coś” wyjątkowego, niezwykłego, a tym bardziej wybitnego gdy ktoś stoi nad Tobą z batem zmuszając do pracy…

„Z niewolnika nie ma (dobrego) pracownika…”

Możesz, nie musisz, robisz „coś” tylko wtedy gdy chcesz lub nie robisz tego wcale – sytuacja idealna, której można tylko wszystkim życzyć…

Na szczęście wszystko to czym zajmujesz się poza sprawami zawodowymi zależy tylko i wyłącznie od Ciebie i od Twojej chęci…

Dajmy na to taki blog – prowadzisz, piszesz, starasz się, a gdy radości już z tego nie czerpiesz lub brakuje Ci czytelników – zamykasz, kasujesz lub nic nie robisz…

No i…?

Szukasz sobie „czegoś” innego lub wypełniasz czas oddajesz się bierności dzierżąc pilot w dłoni zaczynasz rytualnie skakać po kanałach w poszukiwaniu czegoś ciekawego…

Gdy nie mam nic ciekawego do powiedzenia/napisania to nie piszę…

Lecz czasami mimo iż moje myśli nie są odkrywcze ani nawet oryginalne to jednak piszę bo… czuję taką potrzebę… bo mogę… bo chcę… bo daje mi to radość…

„Dobre pisanie” to sztuka – dosłownie sztuka i to przez wielkie „S”…

Na szczęście pisać mogą nie tylko Ci, którzy piszą dobrze – pisać może każdy…

No i co z tego, że nie „spłodzisz” niczego wyjątkowego…

No i co z tego, że z tym co piszesz trafisz do jednej osoby…

No i co z tego, że pisząc popełniać będziesz niezliczoną liczbę błędów, a Twoja składnia będzie (wiecznie) kulała…

To wszystko nie ma (większego) znaczenia…

Chcesz pisać to pisz, a jak nie – to pisać nie musisz…

Ślęcząc nad pustym arkuszem „edytora tekstów” wmawiasz sam sobie, że musisz/powinieneś „coś” napisać – nie musisz, odpuść sobie jeżeli nie czujesz takiej potrzeby, a wena twórcza o Tobie (tym razem) zapomniała…

W tej kwestii nic nie musimy, tylko możemy i to jest piękne… 🙂

2 uwagi do wpisu “Gdy pisanie przestaje cieszyć…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s