Przeszkadzajki…

Masz „coś” konkretnego do (z)robienia, a (po)mimo usilnych starań tak trudno przychodzi Ci skuteczna, a tym samym „produktywna praca”…

Chcemy się skupić na konkretnej „rzeczy” – nie musi to być „przedmiot fizyczny” – tak naprawdę to najczęściej nasze skupienie dotyczy rzeczy niematerialnych – różnych spraw, problemów i wszelakiego rodzaju wyzwań…

To, że chcemy się na czymś skupić to jedno, a to jak nam to wychodzi to (już) inna sprawa…

Zakładamy sobie, że „w tym czasie” będziemy pracować wykonując „konkretną czynność” – możemy sobie zaplanować czas trwania i nawet swoistego rodzaju nagrodę, którą sami siebie obdarujemy gdy wykonamy to co do (z)robienia mieliśmy…

Oczywiście to piękne założenia teoretycznie, a realia bywają zgoła odmienne…

Mniej lub bardziej dosłownie ale… kręcimy się, wiercimy i (po)mimo „planu pracy” nasze myśli zaprzątać zaczyna niezliczona liczba (innych) spraw…

Nie wiem jak miało/ma to miejsce w przypadku innych ludzi ale… osobiście zawsze tak miałem z nauką – zwłaszcza gdy dotyczyła „ona” tego co nie było dla mnie przesadnie fascynujące…

Osoby, które bardzo nie lubą swojej pracy – wydaje mi się, że trochę takich ludzi by się znalazło… obawiam się, że odsetek takich ludzi przeważa nad tymi, którzy swoją pracę lubią…(?) Dla takich osób każdorazowe wyjście do pracy nie należy do najprzyjemniejszych…

No dobrze ale… „poza pracą też jest życie…” mimo iż z pracą ów życie nie jest związane to jednak obfituje w zajęcia, których nie lubimy, a musimy się nimi zajmować – najczęściej nie przychodzi nam to łatwo, a tego co nas rozprasza i odciąga od zajmowania się tym co musimy wykonać jest niezliczona liczba…

Generalnie obecne czasy charakteryzują się wszędobylską obecnością różnego rodzaju „przeszkadzajek”… nawet nie musimy ich szukać – to one same nas znajdują i to na każdym kroku, w każdym momencie i każdych okolicznościach…

Możemy się bronić, powinniśmy się bronić, a tak naprawdę to musimy się bronić aby nie „rozmienić się na drobne” i jednak „coś” (z)robić…

Nasze zmagania z wszelakiego rodzaju „przeszkadzajkami” są ceną jaką płacimy za rozwój cywilizacji i możliwość życia w „globalnej wiosce”, w której niewątpliwie wszyscy jesteśmy (u)więzieni…

Oczywiście są osoby, które potrafią przynajmniej czasami odciąć się od pełnego bodźców Świata i skutecznie zajmować tym czym w danej chwili zajmować się powinni ale… na dłuższą metę jest to niezwykle trudne, a chyba wręcz niemożliwe…

Generalnie mamy problem z pracą na przysłowiowe 100% lecz… mamy również problem z odpoczywaniem na 100%…

Wszystko się przenika, a myśli przeplatają sprawiając, że stan czujności utrzymuje się na stałym poziomie…

Naturalny niczym niezmącony sen jest obecnie luksusem, na który nie każdy może sobie pozwolić…

„Deficyt snu” w obecnych czasach przybrał postać „przewlekłej choroby”, na którą cierpią miliony, a w skali Świata miliardy…

Oczywiście brak snu jest decyzją, którą sami podejmujemy i nie mają większego znaczenia powody z jakiego „zarywamy kolejne noce” – liczy się efekt, którym jest „chroniczne niewyspanie”…

Impreza, wciągająca książka, interesujący film, praca, inne…

Bardzo często stwierdzamy, że nie mamy czasu na sen, a w efekcie się nie wysypiamy…

A czy równie ochoczo przyznać potrafimy, że wiele czasu marnujemy na przysłowiowe „pierdoły” i kosztem snu nadrabiamy to wszystko co mieliśmy (z)robić „wcześniej”…

Oczywiście nie jesteśmy robotami i mając to na uwadze pragmatyzm, bezawaryjność i ciągłość wysokoproduktywnej pracy nie jest naszą stale niezmienną silną stroną…

Jesteśmy tylko i aż ludźmi…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s