Handlując emocjami…

Wszystko w naszym życiu dotyczy, a tym samym „dotyka emocji” – WSZYSTKO i to bez wyjątku…

To co ma dla nas największe znaczenie i swoiście wyrazisty smak ale… również to co (teoretycznie) nas nie dotyczy, nie dotyka i jest nam (teoretycznie) obojętne…

Życie (każdego) człowieka to emocje…

To oczywiste, że emocje wiążą się z Rodziną, Przyjaciółmi, znajomymi…

Lecz również z pracą, forma spędzania czasu wolnego i wszystkim (po)między co tworzy każdą dobę naszego życia…

Ulegamy emocją – w konfrontacji z nimi jesteśmy bezsilni… możemy się oszukiwać, że jest inaczej ale… nawet gdy (prawdziwych) emocji nie okazujemy to one zawsze pozostawiają w nas (jakiś) ślad… ludzi możemy oszukać ale… samych siebie – NIGDY nie oszukamy…

Miłość, nienawiść, bliskość, uczucie przywiązania, siła przyjaźń…

Ludzie odgrywają w naszym życiu kluczową rolę ale… emocje popychają nas również do podejmowania niezliczonej liczby decyzji teoretycznie nie mających wiele wspólnego z ludźmi…

To jaki chcesz być, to gdzie chcesz być, to czego pragniesz, to czego się obawiasz, to czego się boisz…

To co chciałbyś osiągnąć, zdobyć, kupić…

Każdy wielokrotnie daje się nabrać przekonującym namową innych sprowadzającym się do zainicjowania w nas potrzeby posiadania „czegoś” co obiektywnie rzecz biorąc nie jest nam tak naprawdę potrzebne…

Bombardujące nas ze wszystkich stron reklamy z założenia mają trafić w nasze czułe punkty jakimi są emocje…

Grupa ludzi coś wymyśla, inna grupa ludzi coś wytwarza, a jeszcze inni chcą to sprzedać uciekając się do przeróżnych technik najczęściej karmiących się emocjami potencjalnych klientów…

Może Ci się wydawać, że czegoś nie potrzebujesz lecz bądź bardziej niż pewny tego, że znajdą się osoby, które będą twierdziły inaczej i co ciekawe niektórym z nich uda się Ciebie przekonać – kolejny raz kłaniają się emocje…

Nie tylko wybór Partnera, Przyjaciół, znajomych bazuje na emocjach… każda podejmowana przez Ciebie w ciągu życia decyzja nacechowana jest emocjami – nie zawsze naszymi własnymi – do pewnego momentu nie naszymi…

Emocje mają to do siebie, że bardzo szybko się przenoszą momentalnie stając się naszym udziałem – instynkt (mniej lub bardziej) stadny odgrywa w tej kwestii kluczową rolę…

Emocje kłębiące się „w zaciszu domowego ogniska”, emocjonalne problemy Przyjaciół, rozterki znajomych – im ktoś nam bliższy tym szybciej i więcej emocji przechodzi na nas samych…

Zawsze i wszędzie emocje…

Czy poza emocjami w naszym życiu cokolwiek ma na tyle duże znaczenie aby móc z nimi konkurować…?

21 uwag do wpisu “Handlując emocjami…

  1. Dopóki będziemy mylili uczucia, takie jak miłość, bliskość, przyjaźń i przywiązanie z emocjami, czyli uzależnieniem, nienawiścią, gniewem, złością, zachwytem, uniesieniem itp., dopóty to pomieszanie pojęć będzie determinowało nasze życie, nasze relacje z ludźmi, nasze decyzje, nasze wybory i nasze wnioski.

    Polubienie

    • Jesteśmy zanurzeni w emocjonalno uczuciowym tyglu miotając się pomiędzy tym wszystkim czego pragniemy, boimy się i obawiamy… targają i szargają nami uczucia… wydaje nam się, że już tak wiele przeżyliśmy i posiedliśmy wielką wiedzę, a po chwili życie weryfikuje naszą rzekomą (samo)świadomość… tak wiele rzeczy w życiu jest pokręconych i niebywale zakręconych…

      Polubienie

  2. Ok. :-). Zazwyczaj, jak jestem już trochę po całym dniu zmęczona i to zmęczenie nie pozwala mi tak z biegu poskładać myśli w spójną całość, a jednocześnie chcę trochę poszerzyć swój punkt widzenia, to sobie przekopiowuję tekst do komentarza, by odnieść się do poszczególnych akapitów. Tak właśnie zrobiłam teraz 🙂

    To prawda. Wszystko w naszym życiu dotyka emocji. I dodam – bez emocji nie bylibyśmy w stanie naszego życia przeżywać, bo emocje to raczej nic innego, jak nasze odruchowe reakcje na bodźce. Czyli – jest jakiś zewnętrzny bodziec, jest instynkt, jest Ego, jest emocja i jest reakcja, przy czym reakcją jest zarówno brak reakcji lub reakcja adekwatna do bodźca (jeśli nauczyliśmy się nasze reakcje kontrolować i / lub nad nimi jakoś panować, choćby przez ich blokowanie), albo reakcja nieadekwatna do bodźca (wtedy, kiedy celowo przerysowujemy reakcję, żeby wywołać efekt (czyli używamy naszej reakcji jako narzędzia manipulacji, wpływu itd.) albo są one przerysowane niecelowo, co oznacza, że nad nimi nie panujemy i / lub ich nie kontrolujemy.

    Tak więc prawdą jest, że nasze życie to emocje. Inaczej – nasze reakcje na bodźce.

    Ale już w kolejne stwierdzenie wkrada się nieporozumienie. Emocje nas z nikim nie wiążą. To uczucia nas wiążą. Emocje natomiast mogą prowadzić do zachowań prowadzących do emocjonalnych decyzji lub do powstrzymania się od reakcji i tym samym zachowań prowadzących do decyzji, jakichkolwiek decyzji.

    Powinno się więc stwierdzić: emocje mogą nas poprowadzić w kierunku przyjaźni lub miłości lub też mogą nas od przyjaźni lub miłości odwieść, a także że na emocjach budujemy często nasze pojmowanie o przyjaźni, więziach rodzinnych, miłości. Ale już nie to, że podstawą przyjaźni czy miłości są emocje. Jeśli tak jest, to niestety, niestety, jesteśmy w błędzie i ten błąd może nas sporo kosztować.

    A teraz przerwę i podejmę swoją wypowiedź w kolejnym wpisie, bo jak znam WordPressa, to za przydługi wpis zaraz mnie nie będzie chciał przepuścić 🙂

    Polubienie

    • Oczywiście w tym co piszesz jest wiele prawdy ale… jednak śmiem twierdzić, że emocje mogą nas z innymi wiązać – nie mam na myśli emocji związanych z uczuciami ale… chociażby emocje sportowe, które potrafią udzielić się kibicom w czasie oglądanego wspólnie meczu lub widowni koncertu, ewentualnie przedstawienia teatralnego… Emocje w czasie wspólnie przeżywanej radości lecz również w trakcie sytuacji smutnych, tragicznych, żałoby narodowej itp… Potrafimy się niekiedy łączyć w chwilach trudnych, którym towarzyszą emocje – katastrofy, odejście wyjątkowej osoby, w czasie powodzi…

      Polubienie

      • Słusznie. Bardzo Ci dziękuję za to wzbogacenie i poszerzenie mojego punktu widzenia. Masz rację, dzięki emocjom i ich sile ludzie potrafią się łączyć, i na podanych przez Ciebie przykładach widać, że owszem, ta więź potrafi być bardzo silna. Trochę bym jednak to rozdzieliła. Emocje, które towarzyszą naszym sukcesom, osiągnięciom, rezultatom rozwijanych i pielęgnowanych przez nas pasji są nagrodą za wysiłek włożony w realizację tych pasji (lub w przypadku porażek lub choćby braku sukcesów potrafią nas do dalszego wysiłku zmotywować jeszcze bardziej lub nas do jego dalszego podejmowania zniechęcić), ale jednak intuicyjnie bliżej tej pasji połączonej z wysiłkiem, staraniem, niepoddawaniem się jest jednak w mojej ocenie do miłości (to staranie, wysiłek są właśnie warunkiem w mojej ocenie koniecznym, by ta miłość, choćby do sportu, mogła pomimo porażek trwać). Natomiast w tych pozostałych przykładach – czyli zagrożeń, powodzi, żałoby narodowej zważ, proszę, że to połączenie, chociaż silne, jest jak w przypadku każdego zrywu napędzanego wyłącznie emocjami bardzo nietrwałe i kiedy tylko zagrożenie lub żałoba mija, niewiele po tej więzi pozostaje. Czyli jednak trochę bym się tu poupierała, że prawdziwie wiążące są jednak uczucia, a nie same emocje. Chyba że to jakoś połączymy, stwierdzając, że uczucie pojawia się dopiero wtedy, kiedy emocjom towarzyszy staranie i wysiłek :-).

        Jakkolwiek nie patrzeć, Twoje spostrzeżenie odbieram jako bardzo cenne i bardzo wartościowe, bo ponownie motywuje mnie do przemyśleń 🙂

        Polubienie

        • Pod wpływem naszej wymiany myśli, poglądów i spostrzeżeń doszedłem do wniosku, że emocje są zawsze spontaniczne, a tym samym z natury nietrwałe co nie zmienia faktu, że niezwykłe i w jaskrawy sposób podkoloryzowujące nasze życie… pojawiają się i równie szybko potrafią zniknąć rozpływając się w nicości – lecz we wspomnieniach (na szczęście) pozostawiają pewien ślad…

          Natomiast uczucia są nieporównywalnie bardziej trwałe lecz wymagają czasu i znacznie więcej „zachodu” stron, których dotyczą i pomiędzy, którymi istnieją rozwijając się z biegiem płynącego czasu…

          W swoim życiu potrzebujemy zarówno uczuć jak i emocji aby nasze życie było pełniejsze, ciekawsze i bardziej wyjątkowe – życie każdego z nas jest wyjątkowe…

          Polubienie

  3. Część druga 😉

    Ponownie zgoda. Ulegamy emocjom. Na całe szczęście im ulegamy i ulegamy im niestety. Na całe szczęście, bo gdybyśmy im nie ulegali, to byśmy nie byli w stanie się zachwycać, nie bylibyśmy w stanie przeżywać estetycznych i erotycznych uniesień, nie bylibyśmy w stanie (tak, tak) dokonywać ocen (brak reakcji na bodźce, czyli odruch, wyklucza odniesienie, a więc i docelowo ocenę). nie bylibyśmy w stanie generalnie zrobić nawet jednego ruchu. Ale też – niestety, bo to emocje prowadzą do zdrad, wojen, bójek, kłótni, to emocje składają się na potrzebę zemsty i na uczucie nienawiści. Tak więc emocje mają dobre strony i złe, destrukcyjne.

    Emocjami żywi się nasze Ego. Napędza je Id, czyli nasze wewnętrzne dziecko. Natomiast kieruje nimi, panuje nad nimi i prostuje ich ścieżki nasze Superego. To ono powstrzymuje żarłoczność naszego Ego i popędy naszego Id. Superego to taki mądry, dojrzały, rozważny rodzic. I to ono odpowiada za uczucia. Odpowiada i uczy nas odpowiedzialności.

    Miłość, uczucie przywiązania, przyjaźń w dojrzałych formach to uczucia.

    Nienawiść to nasze Ego rozdęte do granic możliwości emocjami. Złymi emocjami. Nie jest antonimem do Miłości. Jest jej największym wrogiem.

    To prawda, że emocje popychają nas do podejmowania decyzji. Ale każda decyzja podjęta pod wpływem emocji to ogromne ryzyko porażki naszych decyzji. To droga do rozczarowania, zawodu, a także wypalenia. Dlatego tak często mówimy „moja miłość się wypaliła”. Po prostu, decyzja o tym, że kogoś kochamy i nazywanie tej decyzji „miłością” wyłącznie w oparciu o emocje to prosta droga do porażki. Stąd tak wielu ludzi wątpi w miłość, w jej istnienie, a tymczasem mylą stan zakochania, uniesienia erotycznego, zachwytu, instynktowne dążenie do bliskości z drugim człowiekiem z uczuciem miłości. Emocje mają to do siebie, że stoją tuż za popędem. Tymczasem ktoś tak pięknie to ujął „miłość cierpliwa jest”. Bo jest. Ona potrafi panować nad popędami.

    No i znowu muszę przerwać, żeby nie podpaść WordPressowi 🙂

    Polubienie

    • Emocje są naszą cechą charakterystyczną – ludzie bez emocji przestaliby być „prawdziwymi ludźmi”…

      Oczywiście emocje potrafią przysporzyć wiele problemów stając się niekiedy bronią obosieczną lecz te pozytywne i piękne sprawiają, że nasze życie jawi się mianem niezwykłego, a nawet wręcz magicznego…

      Chyba zbyt często ulegamy emocją – uczymy się sobie radzić z emocjami lecz mimo starań, wiedzy i doświadczenia wciąż miewamy z nimi problem…

      Można byłoby uniknąć bardzo wiele nieporozumień i problemów gdybyśmy właściwie potrafili odczytywać emocje i podchodzili do nich dojrzale…

      Polubienie

  4. Część trzecia (przechytrzamy tym samym nadętego Pana WordPressa 🙂 )

    Strach nie jest uczuciem. Strach jest odruchem na bodziec, czyli emocją. Uczucie panuje nad strachem.

    To, co chciałbyś kupić, to nie jest uczucie. To odruch, czyli emocja. Zachwyt, żądza, nienasycenie, głód, uzależnienie. Emocje najbardziej pierwotne.

    To na emocjach budowane są strategie marketingowe, a nie na uczuciach. Emocja podpowie Ci „muszę to mieć”, a uczucie powie „przemyśl, czy rzeczywiście tego potrzebujesz i ile cię to będzie kosztowało (nie tylko materialnie).”

    „Bombardujące nas ze wszystkich stron reklamy z założenia mają trafić w nasze czułe punkty

    Wybór partnera owszem, może bazować na emocjach i rzeczywiście bardzo często tak jest. Ale od wyboru partnera do miłości do partnera baaaardzo długa droga, bo po zauroczeniu (emocja), po osłabnięciu popędu seksualnego (emocja), po dopracowaniu potrzeb naszego Ego (walka pomiędzy Ego, Id i Superego) może zwyciężyć albo Ego (efektem jest albo nieudany związek, albo rozstanie, ale nie miłość), albo nasze Id (tu mamy postawy roszczeniowe i uzależnienia, dominację lub podległość, ale nadal nie miłość), albo nasze Superego (miłość). To dlatego tak trudno o wzajemną miłość, bo to niestety oznacza, że w przypadku obydwu partnerów musi docelowo wygrać Superego. Natomiast nic nie jest stracone, jeśli Cierpliwa Miłość uzbroi się i poczeka na to, aż partner również odnajdzie w sobie siłę i pozwoli Superego zapanować nad Ego i Id. Jeśli nie pozwoli, nie ma mowy o wzajemnej miłości. Dlatego jest tak wiele związków, które chętnie nazywamy miłosnymi, ale z miłością mają one niewiele wspólnego.

    Dlatego kiedy pytasz, czy cokolwiek w naszym życiu może konkurować z emocjami, to owszem, tak. Mogą z nimi konkurować uczucia. Tyle, że uczucia mają to do siebie, że nie konkurują. One poszukują kompromisu, one dążą do partnerstwa, równości, współpracy. I dlatego albo są i zastępują nam emocje, albo ich po prostu nie ma tam, gdzie zwyciężają emocje.

    To w skrócie moje postrzeganie 🙂

    Polubienie

  5. Położyłam się już spać, ale ponieważ jutro przypuszczalne zapomniałabym, co chciałabym dodać, to dodam :-).

    Otóż wydaje mi się, że cały problem w rozumieniu (samego siebie i siebie nawzajem) uruchamia się gdzieś na poziomie językowym. Choćby dlatego, że kiedy usiłujemy odróżnić uczucie od emocji, to nieuchronnie sprowadzamy je do jednego „czasownikowego” mianownika „czuć”. Ale tu właśnie tkwi klucz (albo ten diabeł od szczegółów, jeśli ktoś woli 🙂 ).

    Emocje od-czuwamy. A uczucia czujemy. Dam przykład. Weźmy pierwszy z brzegu „gniew”. Gniew od-czuwamy. Nie możemy go przecież nieustannie „czuć”. Złość odczuwamy. Nie jesteśmy przecież w stanie być nieustannie zezłoszczeni.

    Kolejny problem to tworzenie „worków” lub „szufladek”, czyli tzw. synonimy. Czy gniew jest synonimem złości? No nie jest. Gniew jest głębszą emocją niż złość. Można się, owszem, rozgniewać i rozzłościć, ale jak się tak uważnie im przyjrzeć, to złości powinniśmy „obawiać się” bardziej niż złości, bo złość jest bardziej powierzchna i trwa krócej (coś mnie złości, ktoś mnie złości, ale jak się wyzłoszczę, to mi przechodzi”, niż gniew (coś wzbudza mój gniew, ktoś sprawił, że się na niego gniewam i wobec tego być może potrzeba czegoś więcej niż wyzłoszczenia się, by mi mój gniew przeszedł, przykładowo w przypadku gniewu pojawia się przestrzeń na oczekiwanie czyjejś skruchy lub zadośćuczynienia). Ja osobiście synonimów nie uznaję, bo to one między innymi są źródłem nieporozumień. Każde słowo ma swoje własne znaczenie i „charakter”, swoją odrębną „tożsamość” i ich odróżnienie jest kluczowe, byśmy byli w stanie prawdziwie się „porozumiewać”, a nie jedynie jeden drugiemu się „wygadać”.

    Dobrej nocy 🙂

    Polubienie

    • Zawiły jest nasz ojczysty język, a może to my mamy problem z odpowiednim doborem słów – czytaj ja… 😉 mylimy pojęcia lecz bywa, że źle odczytujemy same emocje, a nawet uczucia…

      Oczywiście ludzką rzeczą jest się (po)mylić… lecz znacznie większy problem pojawia się gdy zatwardziale trzymamy się swojej opinii tudzież zdania nie dając sobie nawet szansy na poznanie odmiennego punktu widzenia…

      Twoja znacznie wnikliwsza od mojej analiza emocji, uczuć i różnic, które między nimi istnieją w pewnym stopniu podważa wartość opublikowanego przeze mnie postu ale… zainicjowanie dialogu i zmobilizowanie Cię do podzielenia się swoim własnym punktem widzenia sprawia, że było warto sklecić tych kilka słów i opublikować nie zważając na błędy, które w czasie pisania się pojawiły…

      Fajnie, że Ci się chciało pozostawić w tym miejscu swoje przemyślenia – właśnie na tym polegać powinno ogólnie pojęte „blogowanie”…

      Pozdrawiam serdecznie życząc miłego weekendu… 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s