Popękana szklanka w połowie pełna…

Warto być optymistą, bo takim ludziom żyje się (teoretycznie) łatwiej, a tym samym (teoretycznie) lepiej… nawet gdy życie takich ludzi nie różni się znacząco od życia pesymistów to jednak nastawienie, a tym samym podejście wpływa na znacznie pozytywniejszy odbiór (tego) wszystkiego co składa się na ich „ziemską egzystencję”…

W powyższych słowach jest „ziarnko prawdy” ale… nie do końca mamy wpływ na to jacy jesteśmy – kłania się kwestia indywidualizmu, różnice pod względem charakteru, a co chyba najistotniejsze „determinizm środowiskowy”… trudno oczekiwać od ludzi doświadczonych przez życie „niepoprawnego optymizmu”… trudno przekonywać kogoś do tego, że życie jest cudowne tudzież niezwykłą przygodą i wachlarzem niezliczonej liczby możliwości gdy ktoś wychowywał się i otaczali go ludzie postrzegający rzeczywistość wyłącznie „w szarych barwach” każdego dnia walcząc o przetrwanie, przeżycie i o to aby było co do (przysłowiowego) gara wrzucić…

Szklanka może być do połowy pełna lecz jest popękana, poszczerbiona i przez życie w znaczny sposób nadwyrężona… wystarczy, że „coś” się wydarzy, zdarzy – wydarzenie realnie wielkiej rangi lub zaledwie motylich skrzydeł na półkuli południowej silniejszy ruch…

Tak naprawdę może się nic obiektywnie znaczącego nie wydarzyć, a mimo to struktura szklanki w ułamku sekundy może zmienić swój stan, postać, charakter i znaczenie…

Po niezwykle cienkim lodzie każdego dnia stąpamy – jeden fałszywie niewłaściwy ruch… nieodpowiednie połączenie czasu i miejsca – nie (po)trzeba wiele, wystarczy (nie)uważnego rozkojarzenia ułamek sekundy…

Nasz optymizm (zakładając, że w naszym przypadku występuje) podlega nieustannej zmienności, na którą wpływ ma niezliczona liczba czynników…

To, że „dzisiaj” przemawia przez nas optymizm nie znaczy, że „jutro” również mianem optymistów będziemy samych siebie określać…

Czy aby rozkładać na czynniki pierwsze niezwykle delikatną strukturę optymizmu trzeba być pesymistą…?

Bardzo możliwe lecz… może to jedynie budowany na podstawie obserwacji wzbogaconych przemyśleniami wniosek jaki nasuwa się w trakcie analizy zawiłej struktury ludzkiego życia…(?)

Nic nie jest nam dane raz na zawsze… to jacy jesteśmy również nie musi trwać wiecznie…

Zmieniamy się nieustannie i (niestety) nie wszystkie zachodzące w nas zmiany są tymi o, których marzyliśmy, a nawet, nad którymi ciężko i cierpliwie pracowaliśmy…

12 uwag do wpisu “Popękana szklanka w połowie pełna…

  1. Jak twierdzą buddyści, jedyna stała rzecz w naszym świecie to zmienność. I albo człowiek to ogranie i się z tym oswoi, albo nie.

    Lem fajnie kiedyś napisał w „Śledztwie” o tym, jak z dnia na dzień oszukujemy się obserwowaniem pozornej stabilności i niezmienności świata, widzianej głównie przez pryzmat naszego starzejącego się ciała. I jak oddajemy milimetr po milimetrze różne drobne niedogodności (a to strzykanie w kolanie, a to lekko podwyższone ciśnienie krwi i tak dalej), oszukując się, że dalej już się nie będzie pogarszać. Tymczasem prawda jest jednak taka, że będzie 😉

    Z innej beczki, masz do siebie jakiś kontakt? Wiadomość chcę wysłać po niepublicznym kanale.

    Polubienie

    • Trudno polemizować ze stałością zmian, które następują w Świecie i naszym ludzkim życiu… ludzie niekiedy miewają problem z akceptacją tej prawdy o życiu lecz wcześniej czy później każdemu przyjdzie się z tym zmierzyć…

      Lubimy oszukiwać samych siebie, że czas się zatrzymał, a my sam się nie starzejemy i jesteśmy sprawni tak jak „dawniej”… oczywiście wszystko do czasu… bywa, że bolesnego momentu… 😉

      Jeżeli chodzi o niepubliczny kontakt to proponuje pocztę elektroniczną – cyfrowoanalogowy@wp.pl

      Polubienie

    • „Szufladkowanie” z założenia jest błędną polityką lecz niestety powszechnie stosowaną… trudno nas zaklasyfikować do jednej i tylko jednej szufladki – jesteśmy zbiorem zbyt wielu cech aby było to możliwe, a tym bardziej słuszne…

      Polubienie

      • Stosowaną, bo w pierwszym odruchu, instynktownie, uznawaną przez nasz mózg emocjonalny za bezpieczną i najkrótszą, a jednocześnie pozbawioną wyboi drogę do zrozumienia siebie i drugiego człowieka. Na pytanie: „czy jesteś optymistą, czy pesymistą” odruchowo uruchamiamy nie refleksję nad zadanym pytaniem i jego sensem, bo nasz mózg emocjonalny zawsze wpycha się przed mózg racjonalny, tylko przymierzamy się do jednej z dwóch szufladek i odpowiadamy „raczej optymistą”, „zdecydowanie pesymistą”, „optymistą (opcjonalnie pesymistą) racjonalnym”, nie dostrzegając, że ten nasz emocjonalny mózg właśnie nas popchnął na niewłaściwą drogę, gdzie może owszem, wyboi nie ma, ale która okazuje się być po chwili kolejną ślepą uliczką prowadzącą do Nikąd. No cóż, zawsze istnieje ryzyko, że bycie zwierzęciem przeważy w nas nad byciem człowiekiem, bo jednak należymy do świata zwierząt, i jako przynależni do tego świata pozwalamy naszej zwierzęcej naturze nieustannie w nas zwyciężać i wpychać się przed człowieka, którego już niestety nieustannie z wysiłkiem musimy w sobie kształtować, by się od zwierząt odróżniać.

        Polubienie

        • W takim razie wychodzi na to, że każdy przymiotnik zastosowany wobec dowolnego człowieka jest jego szufladkowaniem, a skoro szufladkowanie to ZUO, wywalmy z języka wszystkie przymiotniki! ;]

          Polubienie

          • Nie, niekoniecznie. :-). Niektóre przymiotniki są neutralne lub subiektywne i służą do wyrażania naszych opinii na jakiś temat. Optymista i pesymista to nie są przymiotniki, to po pierwsze :-). Ale jeśli powiem „jestem optymistycznie do czegoś nastawiona”, to wyrażam swój stosunek do określonej rzeczy (sytuacji, perspektywy, prognozy itd.), natomiast jeśli powiem „jestem optymistą”, to znaczy, że określam jakiś swój status, zespół cech, komplet złożony z mojego generalnego podejścia do życia wynikającego z wniosków wyciągniętych z doświadczeń. I to już jest w mojej ocenie szufladka. Mała bieda, jeśli w ten sposób wsunę do tej szufladki siebie, bo zawsze mogę się z niej wysunąć samodzielnie :-). Gorzej, jeśli kogoś zaszufladkuję na podstawie obserwacji bez wystarczającej znajomości kogoś innego i sobie pójdę :-). Mogę natomiast zapytać, bo pytać mogę zawsze: Xpil, a Ty uważasz się za optymistę, czy za pesymistę? 🙂

            Polubione przez 1 osoba

            • Ja to mam takie podejście, że jak ktoś lubi szufladkować, niech sobie szufladkuje, na zdrowie. A jak ktoś nie lubi, to też na zdrowie 😉 Jedni lubią owce, inni kozy, nic mi do tego. Co do opty/pesy-mizmu, to czasem mam tak, czasem inaczej. Zasadniczo jestem nastawiony pesymistycznie do ludzkości jako takiej (uważam, że człowiek jest z natury zły i samolubny), ponadto pomalutku ale nieubłaganie zmierzam w smugę cienia, to też nie służy optymizmowi :] Z drugiej strony, zawsze staram się szukać w otoczeniu pozytywnych aspektów, co na ogół wychodzi mi całkiem nieźle. Jeżeli to wystarczy, żeby mi walnąć na czoło plakietkę „optymista”, to… na zdrowie 😉

              Polubienie

              • No jak sam twierdzisz, jednak nie wystarczy, skoro raz masz tak, a raz tak :-). A moje stanowisko jest takie, że z natury to człowiek jest dobry (zerknij na jakieś niemowlę 🙂 ). Dopiero wraz z wiekiem się psuje.

                Polubione przez 1 osoba

                • Niemowlę to tabula rasa jest, znaczy blank canvas jak mawiają lokalni. Dopiero społeczeństwo (poczynając od rodziców) zaszczepia weń idee zła i dobra. Nota bene samo pojęcie „zło” (a także „dobro”) to temat na dłuższy wieczór, biez połlitra nie razbieriosz.

                  Polubienie

                  • Xpil, a spróbuj, w ramach ćwiczenia i jeśli oczywiście masz na to ochotę, spojrzeć na tę tabulę nieco inaczej.

                    Dobro jest neutralne. Wyraża się nie obojętnością (obojętność jest już złem), lecz całkowitą neutralnością, bezstronnością, zgodnością z naturą (natura i świat mają właśnie do siebie to, że są wobec nas zupełnie neutralne, to my czynimy ją w we własnym odbiorze lub nastawieniu do innych przyjazną lub nieprzyjazną, a zatem także przyjazną lub nieprzyjazną w odniesieniu do nas samych). Dlatego nazywam człowieka z natury dobrym, bo taki właśnie przychodzi na świat. Czysty, neutralny i pochodzący od natury, z jej naturalnej troski o podtrzymanie istnienia. I dopiero rodzące się potrzeby, pokusy, instynkty, wpływy, naciski, manipulacje, przekonania, obawy, wątpliwości, czyli wszystko, co tak naprawdę pochodzi nie od tej neutralnej wobec człowieka natury, ale od drugiego człowieka, wiedzie go na drogę podtrzymywania w sobie i utrwalania dobra, płynącego i danego mu z natury, albo do jego odrzucania i przechodzenia na stronę zła, napędzanego pokusami, manipulacjami, naciskami, oczekiwaniami, presją wewnętrzną lub zewnętrzną wobec elementów otaczającego świata lub ze zwykłego przed tym światem strachu. W tej czystej, neutralnej kartce, jaką jesteśmy rodząc się do życia, nie ma ani jednego złego pierwiastka, a zauważ, co robi z tym religia katolicka i ludzie – już na samym początku wbijają dobremu niemowlęciu pierwszy gwóźdź do głowy, twierdząc „rodzisz się z grzechem pierworodnym”. Nie, to dziecko w istocie nie rodzi się z żadnym grzechem, po prostu drugi człowiek znajduje w nim natychmiast miejsce do przerzucenia winy z siebie na nowe istnienie, na obwinianie go za własne błędy i grzechy, robi pierwszą rysę, pierwszy kleks na tej czystej karcie. Tacy właśnie jesteśmy, nie chcemy żyć z ciężarem własnych grzechów i dlatego wymyśliliśmy religię i pojęcie grzechu pierworodnego. To tylko jeden z przykładów.

                    Polubienie

                    • To, co jest dobre, a co złe, to kwestia tylko i wyłącznie naszej interpretacji. Rzeczy po prostu są, nie są ani złe, ani dobre, Podział powstaje w naszych głowach. Moja ulubiona definicja tego podziału opiera się na definicji entropii; religie wykluczam z równania jako kompletnie irrelewantne i od czapy. Religia to nic innego jak klub fanbojów jakiejś książki, który się za bardzo rozrósł…

                      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s