Po drugiej stronie ekranu…

Zapewne nie raz zastanawiałeś się nad tym kto znajduje się „po drugiej stronie ekranu”…(?)

Czy osoba, która wpatruje się w ekran monitora jest do Ciebie podobna…?

Jak bardzo się od Ciebie różni…?

Czy jest tym kimś za kogo się podaje…?

Teoretycznie możesz poznać ludzi skrywających się za ekranami swoich monitorów lecz w praktyce (po)znać możesz jedynie to co (ze)chcą przed Tobą odkryć, a i to może być zniekształcone, zmienione, zafałszowane lub najzwyczajniej w Świecie może nie być prawdą…

Powinniśmy mieć na to wszystko poprawkę i podchodzić do ludzi spotykanych „w sieci” ze zdrowym dystansem…

Nastawić się powinniśmy pozytywnie lecz jednocześnie uważać – tak naprawdę nigdy nie wiadomo kto jest po drugiej stronie…

Oczywiście nie powinniśmy się bać bo zbyt duży strach i nad wyraz rozrośnięta obawa może się okazać „prostą drogą” do wyobcowania, a nawet alienacji…

Nie powinniśmy bać się życia (po)mimo tego, że bywa przerażające… podobnie jest z ludźmi – z nimi bywa ciężko lecz bez nich jest jeszcze gorzej…

Kim jest autor bloga, który czytasz…?

Kim jest osoba komentująca pojawiające się posty…?

Kim tak naprawdę jest „hejter” wylewający jad pod artykułem, postem, na tematycznym forum…?

Kim jesteśmy…?

Jacy jesteśmy…?

Możemy tylko i wyłącznie przypuszczać, zastanawiać się i tworzyć sobie w głowie na własne potrzeby obraz osoby, z którą mamy kontakt „w sieci”…

Kobieta podająca się za mężczyznę…

Mężczyzna podający się za kobietę…

„To już było”, zapewne jest i dziać się również w przyszłości będzie…

Po co…?

Niezbadane są ścieżki jakimi podążają myśli i motywacje, którymi kierują się ludzie…

Kto znajduje się po drugiej stronie ekranu…?

Człowiek – niezależnie od tego kim jest, jaki jest i czy prawdę o sobie przed nami odkrywa…

2 uwagi do wpisu “Po drugiej stronie ekranu…

  1. Może to, co powiem, zabrzmi niezrozumiale lub paradoksalnie, nie wiem. Ale odruchowo pomyślałam sobie tak.

    Człowiek zawsze, bez względu na formę kontaktu, narzędzie, jakim się do tego posłuży, pozostanie sobą. Jeśli w relacjach bezpośrednich „chodzi w masce”, to znaczy na każdym kroku uważa na to, co powie do drugiej osoby w kontakcie bezpośrednim, w każdym momencie uważa na każde słowo i gest, jakim się posłuży w interakcji z drugim człowiekiem, jeśli na każdym kroku, czujnie i z dystansem stara się sprzedać rozmówcy jakąś oczekiwaną przez niego wersję samego siebie, pilnując, by jego reakcje „na wszelki wypadek” nie były spontaniczne, to dokładnie taki sam zostanie w sieci. To bowiem, co skrywa pod maską, to jest to, czego taka osoba się wstydzi, czym się kieruje, jakie są jego intencje, co naprawdę czuje. Czyli może to być skrywana pod uśmiechem niechęć, nieufność, złość, uprzedzenie, nieuczciwe intencje, których z uwagi na cel, jaki w relacji z drugim człowiekiem chce osiągnąć zdając sobie sprawę, że bez maski i przybranej pozy mógłby tego nie otrzymać, jego kompleksy, negatywne uczucia, urazy, gniew, nad którym stara się zapanować itd. itp. Proces poznawania takiej osoby i ryzyko rozczarowania lub poczucia bycia oszukanym są właściwie identyczne, jak w relacji bezpośredniej. On po prostu przez cały czas kontroluje się i pamięta, by nie być sobą, by się nie odkryć, bo: to ryzykowne, to może mu pokrzyżować plany, to może go postawić w złym świetle, obnażyć jego zamiary itd. itp. I analogicznie, ktoś, kto w relacjach bezpośrednich jest spontaniczny, otwarty, autentyczny, reaguje otwarcie i ufnie, ze szczerym entuzjazmem lub w odruchu protestu, pozostanie taki także w relacjach wirtualnych. Jedyne, co w takiej sytuacji pozwala nam na postawienie właściwej „diagnozy”, z kim mamy do czynienia, to poszerzenie obszaru naszych obserwacji i określony, niezbędny czas na zorientowanie się, z kim mamy do czynienia i nasza przy tym uważność.

    Osobę nieustannie kontrolującą w realnych relacjach swoje gesty i słowa tak samo trudno „złapać” na oszustwie i podszywanie się pod kogoś, kim nie jest, jest tak samo trudno na tym złapać, jak w życiu wirtualnym. Czasem wręcz niemożliwym jest sprowokowanie go w jakikolwiek sposób do tego, by się obnażył lub złapać go na niekonsekwencji, bo w jego głowie nieustannie przebiega proces kalkulacji i cechuje go wysoka samokontrola.

    Zerknij sobie na jeden z moich poprzednich komentarzy, gdzie starałam Ci się zasugerować, że mogę być mężczyzną podającym się za kobietę. Tu już napisałam dobrze, bo to kontroluję. Poprzednio od razu się spontanicznie wysypałam pisząc „mężczyzną podającą się za kobietę”. Odruch. Gdybym była bardzo, bardzo sprytna i chciała Cię podejść, już tamten odruch sfingowałabym, by w kolejnym kroku zaplanować (przewidzieć i skalkulować ten kolejny krok i sprzyjające mu okoliczności) kontynuować podjęte działanie, czyli teraz z kolei wskazywać Ci tamtą pomyłkę jako dowód, że nie kłamię, że jestem kobietą. W głowie osoby kontrolującej się i kalkulującej kolejne kroki nieustannie przebiega proces realizowania określonego, konkretnego planu. Taka osoba na każdym kroku jest czujna i uważna i uważnie obserwuje i projektuje przyszłe potencjalne ruchy osoby, z którą dla określonego celu, którym nigdy nie jest relacja z drugim człowiekiem jako taka, ale cel, jaki poprzez wejście w tę relację pragnie osiągnąć. I na każdą alternatywną reakcję swojego rozmówcy z góry tworzy alternatywne scenariusze. Słowem, taki człowiek właściwie spędza swoje całe życie na planowaniu i projektowaniu siebie w kolejnym kroku w relacji z drugim człowiekiem. I dokładnie takie samo rozczarowanie spotka nas w relacji z takim człowiekiem w życiu realnym, jak i w wirtualnym, to tylko kwestia czasu.

    W życiu realnym i wirtualnym nie oznacza to w mojej ocenie potrzeby zachowania ostrożności i utrzymania stanu nieufności wobec ludzi, ale w każdym z nich po prostu wymaga naszej uważności. Tak, jak czasem w bliskiej relacji z drugim człowiekiem może nas nagle zaskoczyć reakcja miłego w stosunku do nas człowieka, okazującego nam zainteresowanie i troskę, niemiła w stosunku do kogoś, wobec kogo taki człowiek nie ma konkretnego planu i wobec tego nie skupia się tak bardzo na szczelności swojej maski, pod którą ukrywa intencje wobec nas, jako szczebla do osiągnięcia swojego celu, tak też możemy obserwować reakcje takiej osoby w necie, w szerszym kontekście, porównując to, jak taka z naszego odczucia miła i sympatyczna osoba odnosi się do innych w naszym bliższym lub dalszym otoczeniu.

    Utrudnieniem, i to sporym, w postawieniu właściwej diagnozy, w przypadku internetu jest w mojej ocenie wyłącznie fakt, że tu posługujemy się nickami, które w zależności od obszaru, w którym się uaktywniamy, możemy sobie swobodnie zmieniać, tymczasem w życiu realnym nie jest nam tak łatwo zmieniając otoczenie zmieniać imię i nazwisko. I to jedynie zwiększa trudność i trafność postawienia diagnozy, z kim mamy do czynienia. Nie wiem, czy masz konto na facebooku, ale gdybyś miał, dostrzegłbyś w komentarzach jedną znamienną rzecz. Osoby, które dosyć odważnie „hejtują”, zwykle nie firmują swoich wypowiedzi zdjęciem na profilu lub, co można dostrzec po dłuższej obserwacji, posługuje się zdjęciami kradzionymi z netu, mającymi pozornie pokazywać jego twarz, a nawet czasem rodzinę i znajomych. Te drugie rozszyfrować często o wiele trudniej, ale to nie oznacza, że nie można, bo taka osoba wcześniej czy później w jakiś sposób się „wysypie”.

    Polubienie

    • Twoja bardzo treściwa wypowiedź jest niewątpliwym rozwinięciem tego co tylko zasygnalizowałem w poście… trudno mi z Twoimi słowami polemizować bo masz wiele racji…

      Jest wiele analogi jeżeli chodzi o kontakt i dialog pomiędzy ludźmi niezależnie od formy w jakiej dana rozmowa jest prowadzona…

      Cyfrowa rzeczywistość czasami (mylnie) daje ludziom poczucie anonimowości, a tym samym bezkarności lecz wszystko do czasu i w zdecydowanie ograniczonym zakresie…

      Masz rację, że ludzie określani mianem „hejterów” zazwyczaj ukrywają się dla niepoznaki pod wymyślonymi imionami i nazwiskami ewentualnie nikami – bardzo pozorna odwaga…

      Każdy popełnia błędy – nawet ten kto skrupulatnie tworzy obraz siebie wcześniej czy później ale jednak zawsze popełni jakiś błąd…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s