Latam z Wami…

Upłynął kolejny rok egzystencji na WordPress…

Kiedy, gdzie i jak ten rok minął…?

Czas pędzi z niewyobrażalną prędkością…

Oczywiście sam o kolejnej rocznicy zarejestrowania się na WordPress nie pamiętałem ale… (na szczęście;)) przypomnieli mi o tym (niezwykle istotnym;)) fakcie…

Życzą mi nawet „Wszystkiego najlepszego” i „Życzą powodzenia w prowadzeniu bloga!”

„Dziękujemy, że latasz z nami”

Latam…?

A może już (gdzieś) odleciałem…?

Zazwyczaj gdy pojawiała się (kolejna) rocznica – „urodziny bloga” dokonywałem przeglądu statystyk i dzieliłem się swoimi spostrzeżeniami/przemyśleniami…

W tym roku – no cóż… dokonywać wnikliwej analizy nie warto co nie zmienia faktu, że nasuwają się pewne wnioski będące wynikiem tego czego jestem świadkiem…

Blog (wciąż) żyje ale… jest to pacjent przewlekle chory, który tylko czasami doświadcza (pewnych) skoków „życiodajnej energii”…

Zapewne wynika to z wielu powodów… braku aktywności na innych blogach, mało atrakcyjnej tematyki i formy, która chyba już się (w pewnym) stopniu wyczerpała – zakładając, że miało się co wyczerpać…

Jakoś to sobie funkcjonuje i chyba nikomu to jak to funkcjonuje (specjalnie) nie przeszkadza…

Wciąż jest sentyment do tego miejsca i swoistego rodzaju potrzeba aby „coś” (o)publikować, a wszelakiego rodzaju statystyki będące odzwierciedleniem „ruchu” na blogu okazują się być sprawą drugorzędną…

Dziękuję, że jesteście – jeżeli wciąż tu jesteście…

Może uda nam się przetrwać kolejny rok – do kolejnej rocznicy…

„Nam” bo bez Was pozostaje przysłowiowa szuflada, a „ona” (przesadnie) nie motywuje (chyba) nikogo…

4 uwagi do wpisu “Latam z Wami…

  1. Ja swojego bloga zahasłowałam, zamieniając na szufladę i tego już nie chcę zmieniać, bo prowadzenie go w sposób otwarty kojarzę traumatycznie. Pełna zaufania do ludzi, padłam ofiarą jakiegoś wirtualnego zmasowanego i niewybrednego zamaskowanego działania, czego bym się w życiu nie spodziewała, mając piętnastoletnie doświadczenie z blogami. Ludzie stają się coraz mniej empatyczni, coraz mniej refleksyjni i coraz bardziej przez to bezwzględni i czują się mocno bezkarni w swojej pozornej anonimowości. A Twoje zapiski po prostu sobie systematycznie z życzliwościà czytam, nie zawsze mi się po prostu chce gadać.

    Polubienie

    • Podejście do własnego bloga jest kwestą niezwykle indywidualną – każdy oczekuje tudzież czerpie z „blogowania” „coś” innego – najważniejsze, że „blogowanie” „coś” nam daje – niezależnie od tego co to jest…

      Ludzie będąc pozornie anonimowi zmieniają się – wydaje im się, że mogą wszystko bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji swoich własnych zachowań – to bardzo krótkowzroczne, niedojrzałe, a niekiedy nawet aż niegodziwe…

      Bardzo mi miło, że zaglądasz na mojego bloga i poświęcasz czas aby czytać to co publikuję, a tak na marginesie z tego co zapewne zauważyłaś jesteś najbardziej aktywnym pod względem komentowania odwiedzającym za co oczywiście dziękuję… 🙂

      Polubienie

  2. Wiesz, to ja Ci dziękuję, a czasu nie uważam za „poświęcony”, tylko z pożytkiem wykorzystany :-). Nie wiem do końca, jaka jest Twoja perspektywa, ale z mojej (przypomnę – osoby z kilkunastoletnim doświadczenie w blogowaniu), bardzo się jako społeczeństwo zmieniliśmy. Przestaliśmy rozumieć, co kryje się (co powinno się kryć) za komunikacją z drugim człowiekiem. Już z pewnością kiedyś Ci o tym wspominałam. W latach 2004-2007, kiedy zaczynałam blogowanie (zresztą mając swojego pierwszego bloga na Sympatii, bo wtedy były tam blogi, a serwis miał zupełnie inny i bardzo sympatyczny charakter, zgodnie ze swoją nazwą i jej prawdziwym sensem), ludzie rozmawiali ze sobą, nie przejmując się zupełnie, że to rozmowa wirtualna. Nie kreowali swojego wizerunku, ale dzielili się sobą, pełni wiary w to, że to, co w tej bogatej i dającej możliwość oddania istoty swoich przemyśleń w sposób wyczerpujący, jasny i uporządkowany, zainteresuje drugiego człowieka, co pozwoli im nawiązać i rozwinąć fajny dialog, wzbogacający dwie strony. I takie podejście sprawiało, że wiele z tych początkowo wyłącznie wirtualnych dialogów przenosiło się do realnego życia i przekładało na realną, równie sympatyczną znajomość ludzi, którzy mając możliwość poznania poglądów, zainteresowań pasji uczestników grupy wiedzieli, że to właściwe środowisko do toczenia tych pasjonujących dyskusji w knajpkach, na parkowych ławeczkach, w prywatnej korespondencji. I nie było ryzyka, że to przeniesienie relacji na platformę realną kogoś rozczaruje, wręcz przeciwnie, relacje były jeszcze żywsze, jeszcze barwniejsze i po prostu te płaszczyzny się uzupełniały. Dziś z moich obserwacji i doświadczeń wynikają inne spostrzenia. Ludzie nie rozmawiają ze sobą, tylko mówią do siebie obok siebie nie dostrzegając często, że mówią zupełnie nie na temat, obok człowieka i poruszanego przez niego problemu. Po to, żeby zaistnieć, żeby przestać być nieistotnym i nieobecnym, a nie po to, by nawiązać relację lub dialog. I to mówienie obok siebie, a nie do siebie nawzajem, przy jednoczesnym staraniu, by zostać dostrzeżonym, zamiast relacje budować, pogłębia dystans i poczucie osamotnienia uczestników wirtualnej rzeczywistości, pogłębia często depresje i frustracje, w konsekwencji więc nasza kondycja socjalna pogarsza się. Zanika zdolność do słuchania, a bez słuchania nie ma dialogu. I dlatego to, że rozmawiasz, uważam za bardzo cenne i coraz bardziej unikalne, a to, że jestem tu najbardzej udzielającą się komentatorką za trochę smutne potwierdzenie problemu, o którym mowa, bo z lektury wiem, że masz fajnych i ciekawych czytelników, tylko mam odczucie, jakby moja wylewność była odbierana jako ograniczenie dyskusji, a nie zachęta do niej. Oczywiście nie przez Ciebie 🙂

    Polubienie

    • Rzeczywiście w obecnych czasach „prawdziwa rozmowa” zeszła na dalszy plan – ludzie mimo iż się spotykają to tak naprawdę nie rozmawiają tylko spędzają ze sobą czas… rozmowy stały się pozorne i to co realnie można by było nazwać rozmową obecnie sprowadza się do mówienie jednej tudzież drugiej strony przy jednoczesnym przytakiwaniu „teoretycznego rozmówcy”, że wie, że rozumie, że słucha… tak naprawdę słuchanie ze zrozumieniem jest sztuką już nie mówiąc o empatycznym słuchaniu i chęci usłyszenia tego co ma nam ktoś do powiedzenia…

      Oczywiście jak zawsze wszystko zależy od konkretnych ludzi – rozmówców… ale generalnie obecną tendencją nie jest słuchanie, a mówienie… Co będzie dalej…?

      Nie będziemy w ogóle rozmawiać tylko wysyłać sobie emotikony… 😉

      Może wrócimy do czasów, w których ludzie jeszcze nie posiadali umiejętności rozmawiania… 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s