(Dlaczego) mówisz sam do siebie…(?)

Powtarzam „na głos” „sam do siebie” powyższe pytanie będące jednocześnie tematem postu…

I co wynika z moich schizofrenicznych (dla obserwatora) rozważań…?

Niezdrowo zapatrzony w siebie egocentryk odpowiedziałby, że rozmawiam „z samym sobą” ponieważ (wreszcie) chciałem porozmawiać z kimś inteligentnym…

Zazwyczaj prawda jest zgoła odmienna – „rozmawiamy z samym sobą” bo w danej chwili nie mamy z kim porozmawiać…(?)

Rozmowy prowadzone z samym sobą wynikają z samotności…?

A może rozmawiając „na głos” z samym sobą chcemy znacznie lepiej poznać „naturę dręczących nas myśli” ewentualnie problemu, który mamy do rozwiązania angażując do tego procesu również narząd słychu…?

Wielu ludzi uczyło się i uczy czytając tudzież powtarzając daną treść na głos… Przypadek…? Nie sądzę… 😉

Gdy coś nie pójdzie po naszej myśli niecenzuralnych słów również używamy na głos – nawet gdy w danym momencie i miejscu jesteśmy sami…

Siła przekazu myśli wypowiadanych „na głos” jest nieporównywalnie większa od tych, które tylko się tlą w czeluściach naszego wnętrza…

Czy mówienie samemu do siebie powinno nas zaalarmować i dać do myślenia, że „jest z nami coś nie tak”…(?)

Miejmy nadzieję, że nie… bo gdyby tak było to 99% populacji powinno się nad samym sobą i prowadzonymi ze sobą rozmowami (głęboko) zastanowić…

To chyba jednak (w miarę) normalne… zwłaszcza gdy w czasie prowadzenia dialogu z samym sobą nie towarzyszy nam (jeszcze) inna osoba – w takich sytuacjach może to być (odrobinę) dziwne i (chyba) lepiej się tego wystrzegać…

Nie da się ukryć, że to co mamy samemu sobie do powiedzenia bywa bardzo ciekawe – niekiedy (nawet) samych siebie możemy zaskoczyć…

Dlaczego mówisz sam do siebie…?

Bo czujesz taką potrzebę w danej chwili tudzież dzięki temu lepiej Ci się myśli…

W czasie pisania tego postu mówiłem do siebie wielokrotnie czytając to co (za)pisałem na głos… nie widzę w tym (wielkiego) problemu…

Miłych, ciekawych, a najlepiej fascynujących rozmów Wam życzę i to nie tylko z innymi ludźmi ale… również z samym sobą… 😉

4 uwagi do wpisu “(Dlaczego) mówisz sam do siebie…(?)

  1. Ja bardzo często gadam sama do siebie. W ten sposób wywalam swoje niepokoje. Cos mnie dręczy to pytam sie na glos. Robi mi się wtedy trochę lżej. Słyszę siebie i lepiej rozumiem w czym rzecz. Jak byłam młodsza to zawsze czytałam na głos. Cała trylogia władcy pierścieni mi z ust wyleciała. x) jak ktoś wchodził do pokoju podczas gdy ja czytałam to odrazu się zamykałam. Głupio się czułam. Obecnie idąc ulicą zdarza mi się gadać do siebie, ale robię to bardzo dyskretnie. Cicho. Ale pomaga mi to . Jest lżej. Heh. Zawsze jak pisze to czytam całość na głos. Ten komentarz nie jest wyjątkiem. 🙂 to taka pomoc. Sposób i wiele osób z niego korzysta. Tak.

    Polubienie

    • Mówienie/czytanie na głos (z jakiegoś powodu) nam pomaga i to jest najważniejsze… mając to na uwadze nie ma w tym nic dziwnego… chyba wielu ludzi pisząc wypowiada słowa, które właśnie zapisuje, a po skończonym pisaniu czyta wszystko „na głos”… Widocznie tego potrzebujemy… 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s