(Nie)jesteśmy samotni…

Samotność uznawana jest mianem swoistego rodzaju choroby – jednej z „najcięższych” chorób…

Niezależnie od tego jak wielu otacza nas ludzi… niezależnie od tego czy jesteśmy z kimś w związku… niezależnie od grona przyjaciół, których posiadamy…

Czasami każdy czuje się samotny – nie tylko bywa sam na sam ze sobą ale… czuje się samotny…

„Samotność w tłumie” zdarza się częściej niż nawet mogłoby nam się wydawać…

Niezależnie od tego jak bliskie są nam osoby, które nas otaczają… niezależnie od tego jak silna więź łączy nas z partnerem…

Bywają chwile, w których czujemy się w trudny do opisania stopniu samotni…

Najczęściej uczucie samotności towarzyszy nam w chwilach najtrudniejszych – najcięższych z możliwych… lecz nie tylko… bywa, że doświadczamy (po)czucia samotności gdy teoretycznie nic tego nie zwiastuje i nie ma ku temu oczywistych przesłanek…

Człowiek to niezwykle skomplikowana istota, której w pełni poznać, a tym bardziej zrozumieć nigdy nie zdołamy – nawet samych siebie niekiedy nie rozumiemy (po)mimo tego, że nikt nas tak dobrze jak my sami samych siebie nie zna…

Widocznie tak już musi być…(?)

Najprawdopodobniej z poczuciem samotności częściej lub rzadziej ale… jednak każdy musi się (z)mierzyć…(?)

Nasze usilne starania mające na celu (za)głuszenie poczucia samotności często okazują się być skuteczne lecz nie zawsze, nie wszędzie, nie gdy „coś” przeleje szalę goryczy…

Kolejny raz adekwatnym się wydaje przywołanie stwierdzenia, że my ludzie w swoim życiu – niezależnie od tego jaka jest jego specyfika wciąż „stąpamy po cienkim lodzie”…

Budowany cierpliwie i mozolnie obraz wszystkiego włączając w to nas samych może się rozsypać i radykalnie zmienić w ułamku sekundy, a zrywający się nagle podmuch wiatru okazać się może dotkliwszy i bardziej destrukcyjny niż tornado tudzież trąba powietrzna…

„Gen samotności” mamy wszyscy, a to jak rzutuje „on” na nasze życie i nas samych zależy od niezliczonej liczby czynników, w przypadku których nasz wpływ okazuje się być wyraźnie ograniczony – co oczywiście nie znaczy, że żaden…

Do samotności można się przyzwyczaić…?

Samotność należy zaakceptować…?

Czy samotność można (po)lubić…?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s