Konsumpcyjnie konsumując konsumpcjonizm…

Każdy chce „coś” mieć – posiadać…?

To naturalne, że chcemy posiadać przedmioty, które są nam potrzebne do życia…

Nie ma nic dziwnego w tym, że uzyskując jakiś „stan posiadania” po pewnym czasie zaczynamy myśleć o posiadaniu przedmiotów z jakiegoś powodu i pod jakimś względem „lepszych” od tych, które posiadamy obecnie…

Chcemy ewoluować – zmieniać samych siebie i rzeczywistość, w której żyjemy…

W naszych genach zapisane jest pragnienie tudzież potrzeba ciągłego ulepszania swojego życia…

To co posiadamy wystarcza nam ale… do czasu, w którym odkryjemy, że moglibyśmy posiadać więcej tudzież „coś” lepszego…

Ambicja sprowadzająca się do ciągłego ulepszania swojego życia wydaje się być „czymś” pozytywnym ale… obarczona jest (pewnym) ryzykiem…

W dążeniu do ciągłej poprawy i przy rosnącym apetycie posiadania można się bez reszty zatracić…

Problem pojawia się gdy posiadając naprawdę wiele nas to już nie cieszy bo wciąż w chęci posiadania czujemy się niezaspokojeni – przecież zawsze można mieć więcej…

Wielką sztuką okazuje się umiejętność cieszenia się z tego co mamy – mamy świadomość tego, że moglibyśmy mieć znacznie więcej ale… przecież zawsze moglibyśmy mieć mniej, a to co posiadamy nam wystarcza…

Czy do „szczęśliwego życia” potrzeba nam aż tak wiele…?

Czy obrastanie w „dobra materialne” jest warte ceny jaką trzeba ponieść aby „je” uzyskać…?

No i co z tego, że zarabiasz „naście tysięcy” jak zabiera Ci to znaczą część doby i praktycznie ale… nawet teoretycznie nie masz szansy aby z ów środków (s)korzystać…(?)

Kiedy masz to (z)robić jak większość czasu pochłania Ci praca…(?)

Gdyby nie rozrośnięty konsumpcjonizm ludzie nie „wypruwaliby by z siebie flaków” aby na koncie pojawiła się kolejna kwota, która jest bo jest ale… nic z nią nie zrobisz bo nie masz nawet czasu pomyśleć o tym co mógłbyś z nią zrobić bo wciąż Twoje myśli owładnięte są tworzoną skrupulatnie strategią dająca Ci szansę aby zdobyć więcej, a po chwili jeszcze więcej…

Nie żyjemy dla cyferek na koncie ale… żyjemy dla wspomnień…

Masz działający telefon – Czy aby na pewno potrzebujesz nowego…?

Masz mieszkanie – Czy aby na pewno potrzebujesz większego…?

Masz sprawny samochód – Czy aby na pewno potrzebujesz lepszego, szybszego, bardziej prestiżowego…?

Oczywiście nie chodzi o to aby (jakichkolwiek) ambicji się wyzbyć ale… Czy aby (przypadkiem) nie przesadzamy…?

Czy aby na pewno potrzebujemy aż tak wiele…?

Czy posiadając więcej będziemy szczęśliwsi…?

A co gdy (z)szargane nerwy, chroniczny stres i „wypalenie zawodowe” (skutecznie) „podetnie nam skrzydła”…?

Konsumpcja, a nawet konsumpcjonizm jest czymś naturalnym ale…

Wszystkiego nie zjemy i wszystkiego posiąść nie zdołamy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s