Szukając sposobu na życie…

Każdy mniej lub bardziej aktywnie ale… poszukuje sposobu na (swoje) życie…

Tak naprawdę niewiele jest ludzi, którzy ustalili sobie „za młodu” swoistego rodzaju plan, pomysł, strategią na życie i potrafią konsekwentnie, a przy tym niezmiennie dążyć do wyznaczonych samemu sobie celów…

Sposób na życie zmienia się z biegiem życia, a płynący nieubłaganie czas w wyraźny sposób wpływa na zachodzące modyfikację tego co i jak (za)planowaliśmy…

Nie musimy mieć „gotowego planu” na (swoje) życie – takowego (tak naprawdę) mieć nie możemy chociażby z powodu znikomej wiedzy o specyfice ludzkiego życia – trzeba „trochę pożyć” aby (po)znać samo życie – życie samo w sobie…

Problem w tym, że gdy już poznamy mechanizmy, zależności i pewien zarys specyfiki życia (niestety) przyjdzie nam się z życiem żegnać…

Nie w czas okazuje się wiedza o życiu jaką posiadają ludzie w podeszłym wieku…

No i co z tego, że wiesz jakie popełniłeś błędy…?

No i co z tego, że teraz już wiesz na co i w jakim stopniu powinieneś postawić…?

No i co z tego, że wiesz z czego powinieneś zrezygnować, a na co (bardziej) postawić…?

Teraz już wiesz co w życiu jest najważniejsze…? To fajnie ale… na nic Ci ta wiedza gdy za chwil kilka Twoja życiowa przygoda może się zakończyć…

„Głupi się rodzimy i głupi umieramy…” Oczywiście w swojej głupocie stajemy się bardziej świadomi i wydaje nam się, że (po)znaliśmy życia ale… tak naprawdę… „Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono”…

A gdy sprawdzić się nie chcieliśmy unikając komplikacji i problematycznych sytuacji wiemy o sobie niewiele…

Co oczywiste wszyscy chcieliby aby wszystko w „ich” życiu szło „zgodnie z planem”, a problemy omijały „ich” szerokim łukiem – z wiadomych powodów jest to niemożliwe… lecz spoglądając na „tą” kwestię pod innym kontem można by było dojść do wniosku, że „gdyby” wszystko i zawsze nam wychodziło to nie potrafilibyśmy „tego” docenić, a tym samym wartość naszych osiągnięć wydawałaby się (znacznie) mniejsza…

Każdy ma „jakiś” sposób na życie – to, że pomysły innych wydają się nam (delikatnie mówiąc) nietrafione nie znaczy, że mylą się „oni”, a nie „my”…

To co wydaje się być najważniejsze to swoistego rodzaju poczucie, uczucie, świadomość tudzież odczucie, że pomimo pojawiających się problemów i niezliczonej liczby wyzwań nasze życie jest „fajne”, (przynajmniej) bywamy szczęśliwi, doświadczamy satysfakcji, a reasumując – to wszystko niezależnie od wszystkiego ma (jakiś) sens…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s