Szczęście w chwili powstawania…

Powoli kończy się czas – okres w ciągu roku, w którym dotykają nas głębsze nad przemijaniem (wewnętrzne) rozmyślania…

No i dobrze… Bo ile nad śmiercią można debatować…?

Co bardziej niż pewne, a przy tym najlogiczniejsze z logicznych – wszyscy skończymy tak samo ale… wciąż żyjemy więc nie traćmy zbyt wiele czasu aby przemijaniem i śmiercią się przejmować – kij śmierci w oko, niech się wypcha i odczepi od nas i od osób nam najbliższych…

A co z tym szczęściem…?

W świetle przemijania, śmierci i całego tego bajzlu uznać by wypadało, że sam fakt życia jest wystarczającym powodem aby być szczęśliwym… niestety nie jest to (aż) tak proste…

Coś nam się chce… czegoś nam się nie chce… „chciałoby nam się chcieć tak bardzo jak nam się nie chce…”

Czym jest szczęście…?

Sprowadzić „je” można do procesów (bio)chemicznych zachodzących w naszym mózgu będących jednocześnie podrasowanych myślami, odczuciami, wrażeniami, emocjami…

Szczęście jest najpiękniejsze w chwili, w której trwa… oczywiście z perspektywy czasu można „je” jeszcze odrobinę podkolorować lecz… co poza wspomnieniami nam ze szczęścia, którego doświadczaliśmy kiedyś, a obecnie nie ma po „nim” nawet śladu…(?)

„Marność nad marnościami i wszystko marność…” – takie już jest nasze życia „od chwili do chwili” poprzez czas pomiędzy chwilami się rozpościerający…

„Żyjemy chwilami” – napawając się trwającą chwilą z utęsknieniem i brakiem cierpliwości wypatrujemy kolejnej chwili, w której ponownie uda nam się (po)czuć, że „naprawdę żyjemy”, a „poczucie szczęścia” osiągnęło poziom dający nam przepustkę do nazwania samego siebie mianem szczęśliwego…

Obiektywnego szczęścia nie ma istnieje tylko (i aż) szczęście subiektywne…

Czy możemy się nauczyć „być szczęśliwym”…?

Zakładając, że (w pewnym zakresie) można zmienić postrzeganie otaczającego nas Świata i swojego życia to zmiana podejścia w częstotliwości odczuwania szczęścia może nam pomóc ale…

Czy zagwarantuje szczęście…?

Miałbym pewne wątpliwości…

Co może nie (bardzo) ciekawe ale prawdziwe…

Bycia nieszczęśliwym nie trzeba się (nawet) uczyć…

Fajnie jest być szczęśliwym – cieszmy się i korzystajmy z błędów w matrixie jakim jest szczęście…

A gdy ze szczęściem nie jest nam po drodze to przynajmniej sprawiajmy sobie możliwe wiele przyjemności dających nam poczucie radości – radość też jest fajna…

2 uwagi do wpisu “Szczęście w chwili powstawania…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s