Od chwili do chwili przez chwilę…

Nasze życie nacechowane jest chwilowością…

„Żyjemy od chwili do chwili” lecz nie każda z chwil, której jesteśmy (mniej lub bardziej) aktywnym uczestnikiem jawi nam się mianem chwili wyjątkowej, a tym samym wartej celebrowania i w efekcie zapamiętania…

Czas płynie od zawsze tak samo… Czyżby…?

Jednak wydaje nam się – odczuwamy, odbieramy i mamy wrażenie, że czas potrafi płatać (nam) figle…

Gdy jest wyjątkowo, pięknie, niezwykle tak jakby niepostrzeżenie przyspieszał, a gdy wykonywana aktywność nas specjalnie nie zajmuje, a tym bardziej nie fascynuje czas staje się spowalniać, a wskazówki zegara stają się znacznie bardziej leniwe…

Oczywiście odbieranie przez nas czasu jest nacechowane indywidualnym podejściem do tego co właśnie się dzieje i czego jesteśmy uczestnikiem…

„W życiu piękne są tylko chwile” – trudno się z tym nie zgodzić… problem w tym, że nasze oczekiwania jakie mamy względem życia rosną wraz z wiekiem i wprost proporcjonalnie do doświadczenia, które gromadzimy…

To co dla dziecka poznającego Świat i życie jest fascynujące dla nas od dawna okazuje się być oczywiste…

Im człowiek starszy tym trudniej zrobić na nim „wrażenie”…

Świat zmienia się nieustannie lecz nie robi (już) to na nas (większego) wrażenia…

A chwile – te wyjątkowe, niezwykłe nazywane niekiedy (kiczowato) magicznymi wciąż potrafią nas cieszyć lecz znacznie trudniejsze okazuje się ich doświadczanie…

Nie możemy być wiecznie zakochani…

Nie możemy wiecznie z podziwem spoglądać na niezwykłość otaczającego nas Świata…

Mamy problem z dostrzeganiem niezwykłości w tym co widzieliśmy, doświadczyliśmy już wielokrotnie…

Czasami jakiś błąd w Matrixie ewentualnie trudny do zrozumienia proces zachodzący w naszym mózgu sprawia, że przez chwil kilka otaczający nas Świat ponownie zaczyna nas fascynować – zazwyczaj nie trwa to (zbyt) długo lecz takie chwile się pojawiają – każdy „ich” doświadcza…

Przez tych kilka ulotnych chwil, w których nadaje kształt swoim myślą (mylnie) wydaje mi się, że staje się (pseudo) pisarzem… efekt moich pisarskich eksperymentów nie jest aż tak istotny jak sam proces, który sprawia mi przyjemność bo gdybym ów przyjemności nie odczuwał zajmowanie się „tym” nie miałoby (najmniejszego) sensu…

No powracamy do kwestii chwili doświadczanej przez chwilę – gdybym przeczytał to co napisałem „jutro” nie dostrzegłbym w tekście nic wyjątkowego, a teraz czuję przysłowiową (uwzględniając własne możliwości) wenę…

Życzyć Wam jedynie mogę tego aby Wasze życie obfitowało w taką liczbę „niezwykłych chwil” abyście spamiętać ich (nawet) nie mogli… życie jest spoko, a nawet wręcz fajne tylko my nie zawsze potrafimy to dostrzec, a tym bardziej (w należyty sposób) docenić…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s