Pisany język mówiony…

Jedną kwestią jest to jak mówimy – jakich słów używamy, jak wygląda nasza wypowiedź i czy „potok słów” nadążą nad myślami…

To czy wypowiadamy się w sposób uporządkowany, zaplanowany i uprzednio w głowie poukładany…

Okoliczności to jedno lecz kolejną i wydaje się, że istotniejszą kwestią okazuje się być nasz rozmówca – to od naszego rozmówcy w znacznej mierze zależy to jak „wygląda” nasza rozmowa…

Nie, zdecydowanie nie zawsze jesteśmy tacy sami i niezmienni… to okoliczności czyli cały zestaw (prze)różnych czynników wpływa na to jacy jesteśmy – zmieniamy się nie tylko pod wpływem czasu i gromadzonego wraz z nim doświadczenia lecz również pod wpływem okoliczności, w których się znajdujemy…

Czy „język pisany” różni się od „języka mówionego”…?

Teoretycznie różnica między „nimi” jest wielka lecz w praktyce – w obecnych czasach różnica się znacząco zaciera…

„Kiedyś było inaczej…”

Obecnie możesz pisać wszystko i to tak jak chcesz…

I co mi zrobisz gdy „zacznę pisać tak jak mówię”…?

W czasach, w których wypowiadać się może każdy – na każdy temat mając jednocześnie sposobność dotarcia ze swoimi słowami do innych – Blog, Facebook, Tweeter, „Fora internetowe” itd… A wszystko to „na jedno kliknięcie”…

Już nawet nie trzeba „umieć pisać” bo książkę wydać sobie może każdy – Self-publishing…

W obecnych czasach wszyscy możemy pisać językiem mówionym nie przykładając się do tworzonych treści – bo i po co…?

Hipokryzja…?

Jeżeli tak to świadoma…

Sam piszę językiem mówionym i z racji tego, że widocznie operować innym nie potrafię przejmować się tym nie mam zamiaru…

Uproszczając i jednocześnie odrobinę przesadzając można stwierdzić, że obecnie jest więcej osób (coś) piszących niż czytających…

Każdy, a przynajmniej wielu chce podzielić się z innymi własnymi (mniej lub bardziej wyszukanymi) przemyśleniami aby się odrobinę „dowartościować”, poczuć mianem ciekawszego niż się w istocie jest – ja również…

Gdyby nam to nic nie dawało to z pewnością byśmy tego nie robili… ograniczylibyśmy się do przeskakiwania kanałów w telewizorze ewentualnie poprzeglądania plotek na portalach lub „popykania” w jakąś „gierkę”…

Oczywiście nie można generalizować – są bardzo wartościowe blogi tudzież blogi, na których ludzie zarabiają – z których żyją…

A cała reszta (w tym ja) robi to dla swoistego rodzaju „frajdy” i może odrobiny satysfakcji…

Lecz nad tytułem tego wpisu naprawdę warto się zastanowić i to w kontekście każdego z nas – „prawdziwych listów” już nie piszemy, a te „elektroniczne” przybierają formę języka mówionego…

Dobra, spoko, dłużej nie będę Was męczyć swoimi „wypocinami”…

Siema, narka i do zoba… 🙂

2 uwagi do wpisu “Pisany język mówiony…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s