Celowa bezcelowość życia…

Czy wszystko musi mieć jakiś cel, sens i znaczenie…?

A czy celem samym w sobie nie może być bezcelowość…?

Zaiste bezsens również może stać się dla nas sensem – wszystko zależy od (naszego) podejścia i nastawienia…

Życie można zapisać w pewne „ramy czasowe” – wiele się dzieje, a nasze usilne starania mają na celu umilić, uatrakcyjnić i nadać sens naszej egzystencji…

Problem w tym, że życie nie ma sensu…

Bo jaki może być sens „czegokolwiek” – naszych starań, ciężkiej pracy, dążenia, zdobywania i osiągania w świetle przemijania, a w efekcie śmierci…

Starający się i ciężko pracujący skończy tak samo jak ten kto całe życie się obijał prześlizgując pomiędzy kolejnymi latami…

Pozostałe gatunki nie mają tego problemu – rodzą się, rozwijają, dojrzewają, mają potomstwo i odchodzą – to normalne, tak (właśnie) musi być – „sztafeta pokoleń” gwarantująca przetrwanie gatunku z jednoczesnym przekazywaniem (własnych) genów pokoleniu kolejnemu…

A my ludzie mamy z tym problem – nam to nie wystarcza… dla nas to za mało…

Kompletnie sobie nie radzimy z przemijaniem i czasem, którego bieg odbija na nas swoje piętno…

Oszukujemy samych siebie, że jesteśmy młodsi niż świadczy o nas metryka…

Poprawiamy, naprawiamy, a w efekcie (najczęściej) psujemy…

Wszyscy chcemy być „wiecznie młodzi”…

W żałosny sposób staramy się zatuszować dostrzegalne przejawy starzenia…

Wszystko to o przysłowiowy „kant dupy” rozbić – młody wygląda młodo, a stary (niezależnie od najdroższych i najbardziej wyszukanych zabiegów) wciąż starym pozostanie do śmieszności się zbliżając…

Nie walczmy z czasem, przemijaniem i wpływem tego wszystkiego co nas w życiu spotykało i spotyka…

„Starzejmy się z godnością” – nie spoglądając z zazdrością na młodszych tudzież tych, którzy wyglądają młodziej niż wskazuje na to wiek…

„Życie nie jest sprawiedliwe” – nigdy nie było i nigdy nie będzie lecz w świetle tego, że (tak naprawdę) nie ma sensu, nie powinniśmy się sprawiedliwością życia tudzież jego brakiem (przesadnie) przejmować…

Tak długo jak chodzimy, jemy, oddychamy, funkcjonujemy – żyjemy… nie jest źle (po)mimo tego, że „nie zawsze jest różowo”…

Musimy brać życie takim jakie jest – kolejnego mieć nie będziemy…

Spoko – przecież nie jest tak źle… już na horyzoncie pojawia się „Nowy Rok”, a naszym celem (jak co roku) jest podbicie Świata… lisa „Postanowień noworocznych” (już) zaczyna nabierać realnych kształtów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s