Influencer to ja…

Nie żebym się bardzo prosił i przesadnie starał – wyszło to dość naturalnie, rzec by można to swoistego rodzaju „wypadek przy pracy” – konsekwencja tego jaki jestem i jaki wydźwięk mają wypowiadane przeze mnie „myśli ubrane w słowa”…

Powyższe słowa (do)tyczą Ciebie, mnie – generalnie wszystkich…

Wszyscy jesteśmy influencer – ami…

„Każdy ma na kogoś wpływ…” – to co nas od siebie odróżnia to siła naszego oddziaływania i liczba osób, na którą mamy (realny) wpływ…

„Jak żyć”, „co i jak się powinno”, „co jest modne”, „jak zmienić/zmieniać swoje życie na lepsze”, co (po)myśleć jak zaistnieje „konkretna sytuacja”, „czego unikać”, a czemu warto poświęcać czas, wysiłek i starania…

Wielu ludzi chce nam wmówić „jak powinniśmy żyć” – część z nich podpowiada dzieląc się własnymi doświadczeniami, wnioskami i przemyśleniami, a inni uznają, że (niezależnie od wszystkiego) racja jest tylko i wyłącznie po ich stronie…

Warto słuchać ludzi i poznawać to co mają nam do powiedzenia, zakomunikowania i przekazania ale… niezależnie od tego z jak inteligentną i doświadczoną osobą mamy do czynienie nie zwalnia nas to z (indywidualnego) myślenia i poddawania krytycznej ocenie tego wszystkiego co do nas ze wszystkich stron dociera…

Nie ma osoby, która zjadłaby wszystkie rozumy – nie ma osoby nieomylnej…

Kolejną kwestią jest specyfika życia każdego z nas z osobna – to co może (za)działać u jednego, u drugiego nigdy się nie sprawdzi…

Jesteśmy do siebie bardzo podobni lecz jednocześnie bardzo się od siebie różnimy…

Mamy wpływ na innych ludzi lecz największy i najbardziej zauważalny wpływ jaki mamy to na siebie samego i swoje własne życie – niezależnie od wszystkiego warto, a nawet trzeba o tym pamiętać…

Problemem jaki pojawia się w przypadku ludzi uznawanych mianem influencer – ów jest ich (częste) poczucie swoistego rodzaju „władzy” i świadomość realnego wpływu na innych… tym większy to problem gdy uświadomimy sobie, że ich życie nie jest idealne, a „oni” sami nie są pozbawieni wad…

Czy aby na pewno wciąż chcesz ich (bezmyślnie) słuchać i uznawać za „wzorzec”, do którego warto, a nawet powinno się dążyć…?

Nikt nie powinien nam (w)mówić jak powinniśmy żyć…

To jak powinniśmy żyć i co w życiu jest najważniejsze przekonujemy się sami „na własnej skórze” – ucząc się każdego dnia – popełniając błędy i wyciągając wnioski, starając się naprawić to co z jakiegoś powodu „nie poszło tak jak powinno”…

„Bez spiny” i „do przodu” z niezbędną, a wręcz konieczną „radością życia” i dystansem do tego co przynosi „każdy kolejny dzień”…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s