Wszyscy jesteśmy pokrzywieni…

Normalność jest pojęciem (bardzo) pojemnym i co oczywiste względnym…

To jak definiowane jest pojęcie „normalność” zależy tylko i wyłącznie od osoby, która próbą stworzenia takowej definicji się zajmuje…

Co rozumiesz pod pojęciem „normalność”…?

Zazwyczaj to wszystko z czym się w ciągu życia stykasz, spotykasz, czego jesteś świadkiem, a do czego nie masz (większych) zastrzeżeń – uznajesz mianem normy tworzącej życie, które rozumiesz, znasz, do którego jesteś przyzwyczajony…

Mając na uwadze różnice w poszczególnych życiach jakie prowadzimy uznać by należało, że wszyscy według swojej oceny prowadzimy „normalne życie”, a co za tym idzie sami jesteśmy normalni…

Problem – no może nie problem co swoistego rodzaju prawda – prawda o nas jest taka, że wszyscy jesteśmy (przynajmniej trochę) pokrzywieni…

Uświadamiając sobie to, że osoby, które lubimy, a nawet osoby, które są nam (z jakiegoś powodu) bliskie potrafią nas zaskakiwać, zadziwiać – generalnie potrafią nas zaskoczyć, zdziwić, a nawet „załamać” tym co i jak robią i dlaczego właśnie tak, a nie inaczej…

Wykazujemy się tolerancją i akceptacją różnić jakie pomiędzy nami występują ale… swoje (po)myślimy dochodząc do wniosku, że z kimś może być jednak „coś nie tak”… Możemy być bardziej niż pewni tego, że inni w stosunku do nas mogą mieć podobne przemyślenia…

Oczywiście najłatwiej byłoby zrzucić winę na Rodziców – to przecież wina Rodziców i błędów w wychowaniu jakie popełnili…

Prawda jest taka, że błędy popełniają wszyscy i to niezależnie od tego jak bardzo by się starali ów błędów uniknąć…

Wychowywanie, a w efekcie wychowanie jest bardzo trudne – unikanie błędów jest wręcz niemożliwe – będąc Rodzicami możemy (tylko i aż) się (po)starać aby wychować dziecko najlepiej jak potrafimy… niestety nie zmienia to faktu, że nasze dziecko (nawet nieświadomie) będzie przynajmniej trochę pokrzywione chociażby z racji wpajanego przez nas podejście do życia, Świata i ludzi…

Wynosimy z domu bardzo dużo – to co realnie wartościowe ale również to co wartości pozbawione, a mogące ciążyć nam w dorosłym życiu…

Jeżeli nasze „pokrzywienie” dotyczy spraw błahych to nie ma (aż tak) dużego znaczenia lecz niestety bywają ludzie tak bardzo skrzywieni, że nawet usilne starania aby ich naprostować mogą nie przynieść zadowalających rezultatów…

„Od wariata różni mnie jedynie to, że ja nim nie jestem!”

Granica jest bardzo cienka i łatwo ją przekroczyć…

Dziwactwa, natręctwa, pewne przyzwyczajenia, zabobony i wiara w to co realnie sensu jest pozbawione (zdecydowanie) podchodzi pod pojęcie „pokrzywienia”…

Czy nadal będziesz upierał się w twierdził, że „pokrzywieni” są inni, a nie Ty…(?)

Wszyscy jesteśmy (w jakiś sposób i w jakimś stopniu) pokrzywieni… 😉

4 uwagi do wpisu “Wszyscy jesteśmy pokrzywieni…

  1. Jeżeli wykrzywienie to jedynie nasze odbicie w oczach osób postronnych, to nie powinniśmy pozwalać się prostować. Nigdy i za żadną cenę. Granica normalności przebiega w miejscu, gdzie naszą korzyść, poczucie bycia sobą i satysfakcję realizujemy bez realnej krzywdy drugiego człowieka. Realnej, nie subiektywnie postrzeganej. A kodeks realnych krzywd jest nad wyraz prosty. Określa go prawo do godnego życia. Jak pojmujemy godność, to już kwestia wyznawanych zasad. A one też są proste. Brzmią: moje życie jest w równym stopniu istotne jak twoje, twoje prawa naturalne są równe moim prawom. Twoje powinnam / powinienem szanować i uznawać, własne mogę na równi chronić, egzekwować i rozliczać ich naruszenie. I to jest norma.

    Polubienie

    • Oczywiście masz rację… to od nas samych zależy jak wygląda nasze życie i jacy my sami jesteśmy… „Prawo do godnego życia” powinno być najwyższym i zawsze przestrzeganym prawem… Życie każdego z nas jest równie ważne, równie cenne i wszyscy powinni o tym zawsze i wszędzie pamiętać… Mamy prawo być inni od innych i nikogo nie powinno to (specjalnie) dziwić, a tym bardziej nie powinno dawać nikomu prawo do narzucania innym tego jak powinni żyć i jacy być powinni…

      Polubienie

  2. Słusznie :-). I to powinno zawsze działać w dwie strony. O tym zdarza nam się zapominać w tym entuzjastycznym „ja, mnie, dla mnie, moje”. W dwie strony. Czyli moje i twoje. Nie „moje kosztem twojego”.

    Polubienie

Odpowiedz na CyfrowoAnalogowy Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s