Plagiat (auto)plagiatu…

To może zaskakujące, a przynajmniej dziwne ale… siebie samego można splagiatować…

Z „problemem” tym zmagają się zwłaszcza różnego rodzaju naukowcy ale… (chyba) nie tylko oni…

Splagiatować samego siebie można (nawet) nieumyślnie lub (co oczywiste) celowo…

Dajmy na to przestrzeń, w której się znajdujemy…

Analizując statystyki dochodzimy do wniosku, że dany post „klikał się” wyjątkowo dobrze, a brakuje nam pomysłu na post, który „klikałby się” równie dobrze…

Co możemy zrobić…?

Co oczywiste zrobić możemy wszystko na co mamy ochotę ale… gdy statystyki bloga podupadają i chcielibyśmy „aby chciało nam się chcieć tak bardzo jak nam się nie chce” możemy odgrzać (przysłowiowego) kotleta, który już dawno został upieczony…

Delikatnie mówiąc „przegięciem” byłoby opublikowanie dokładnie tego samego co już zostało kiedyś opublikowane ale… możemy coś pozmieniać, dokonać retuszu i delikatnego makijażu i wrzucić ponownie licząc na to, że tak jak kiedyś tak i teraz „zadziała” i „będzie się klikało”…

W przypadku takiej praktyki niebezpiecznie zbliżamy się do ryzyka autoplagiatu lub nawet autoplagiat popełniamy…

Pomijając sytuacje, w których autoplagiat wynika z naszego zamiaru i umyślnego działania… możemy się „go” dopuścić nieświadomie – pisząc o czymś o czym pisaliśmy kiedyś, a nasze poglądy, spostrzeżenia i wniosku od tego czasu nie uległy wyraźnej zmianie…

Wydawać nam się może, że piszemy coś nowego, ciekawego – wręcz odkrywczego, a tu „klops” – już kiedyś dokładnie to samo (na)pisaliśmy…

Z racji tematycznego bałaganu poligonu doświadczalnego jakim jest mój blog zapewne sam siebie już nie raz plagiatowałem lecz nie da się ukryć, że wszelakiego rodzaju doświadczenia trzeba powtarzać aby ich wyniki były miarodajne, a poza tym techniki i wpływająca na wynik „otoczka okoliczności” za każdym razem jest inna i tym samym (teoretycznie) to samo nie zawsze musi być tym samym…

Tak na zdroworozsądkowym marginesie ganienie, krytykowanie, a tym bardziej karanie kogokolwiek za popełnienie autoplagiatu jest jak dla mnie i według mojej oceny lekką paranoją…

Kradzież swoich własnych myśli powstałych wczoraj, przedwczoraj, rok, a nawet dziesięć lat temu wydaje się być czymś absurdalnym… jeżeli ja coś wymyśliłem, stworzyłem, napisałem to jest to moje i tylko moje, a to co z tym zrobię zależy tylko i wyłącznie ode mnie…

Plagiat generalnie jest czymś negatywnym i co oczywiste należy go piętnować, a nawet karać…

Autoplagiat może świadczyć o konsekwencji i stałości w wygłaszanych opiniach…

Zdaje się, że przysłowiowa „chorągiewka na wietrze” ma raczej negatywne zabarwienie co oczywiście nie zmienia to faktu, że wraz ze zmianami jakie zachodzą w naszym życiu nasze poglądy, opinie i podejście do życia może się zmienić – bywa, że nawet radykalnie, a tym samym autoplagiatu raczej unikamy…(?)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s