Frustracje sfrustrowanego frustrata…

Frustruje mnie to, że jestem tak bardzo sfrustrowany tym wszystkim co (nieustannie) mnie frustruje…

Nawet frustracje innych ludzi stają się czynnikiem inicjującym we mnie pojawienie się frustracji, a tym samym frustracja innej osoby staje się moją własną – w spadku, w darowiźnie, jako niezobowiązujący podarunek frustracji otrzymuję bez liku…

Zieleńsza trawa u sąsiada od mojej tylko zielonej również mnie frustruje, a to co frustruje mnie jeszcze bardziej to fakt tego, że swojej własnej działki, na której rosłaby trawy nie posiadam i zapewne posiadać nie będę…

To, że inni mają większe mieszkanie również mnie frustruje, a Ci, którzy posiadają dom z ogródkiem frustrują mnie najbardziej…

Gdy widzę Porsche siedząc w swoim małym samochodziku frustruje mnie to niebywale zwłaszcza, że Porsche podoba mi się od zawsze – zwłaszcza czerwone, kiczowate i bardzo niepraktyczne lecz piękne i niezwykłe dzięki mocy kryjącej się pod maską…

Jak mam się nie czuć sfrustrowany spoglądając w odbicie w lustrze, a tam zakola coraz większe i siwych włosów nieustannie przybywa…

Pogoda frustruje nie tylko mnie – Kwiecień plecień bo przeplata trochę złej pogody i trochę jeszcze gorszej…

Frustrujące jest również to, że człowieka frustrują takie „pierdoły” i sprawy, aspekty życia i sytuacje, na które nie ma (najmniejszego) wpływu…

Dlaczego my – naród przez samych siebie „wybrany” jesteśmy tak bardzo sfrustrowani…

Co z nami jest nie tak…?

Ciągle nam coś nie pasuje… dogodzić nam jest trudno, wręcz jest to niemożliwe – nie żeby ktoś dogodzić nam (jakoś szczególnie) chciał…

Czy frustracji można się wyzbyć…?

Teoretycznie TAK lecz w praktyce jest to niemożliwe w kraju nad Wisłą leżącym…

Z pokolenia na pokolenie wszyscy rodzimy się z „genem frustracji” – codzienne życie ów gen dokarmia – ma się „on” bardzo dobrze, zdecydowanie lepiej niż my sami…

Za „kilka chwil” rozpocznie się poniedziałek, a tym samym początek kolejnego „tygodnia pracy” – na samą myśl o poniedziałku wielu czuje w sobie wzrastający poziom frustracji…

Czy frustracja jest nam do czegokolwiek potrzeba…?

Frustracja jest skutkiem ubocznym prowadzonego przez nas życia…?

Walczmy ze swoją frustracją – przynajmniej starajmy się z „nią” walczyć…

A gdy nie udaje nam się z „nią” skutecznie walczyć to przynajmniej (po)starajmy się wyśmiewać to wszystko co potęguje w nas frustracje…

Zieleńsza trawa u sąsiada nie ma znaczenia – nie jesteśmy królikami aby na jej widok miał wzmagać nasz apetyt…

Posiadanie domu to zdecydowanie więcej sprzątania, a kto z nas lubi sprzątać…(?)

Posiadając Porsche bylibyśmy zniewoleni strachem przed jego kradzieżą, zniszczeniem lub uszkodzeniem, a na stacji benzynowej zostawialibyśmy majątek za każde tankowanie…

Utrata włosów i siwienie – „Mądrej głowy włos się nie trzyma…” 😉

Pogoda wreszcie się poprawi i ustabilizuje – jeszcze będzie nam za ciepło…

Poniedziałki nie są (aż) takie złe gdy odpowiednio się do „nich” nastawimy, a nasza praca może nie być idealna ale… z pewnością mogłaby być gorsza…

Udanego poniedziałku i tygodnia Wam życzę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s