Zawsze jest tylko TERAZ…

Wydawać by się mogło, że „są rzeczy niezmienne” – ów „rzeczy” nie muszą nawet przybierać postaci fizycznej będąc istniejącymi materialnie przedmiotami…

W tym kontekście pod pojęciem „rzeczy” rozumiemy całokształt dziejących się (prze)różnych sytuacji i co oczywiste z racji definicji pojęcia składowe Świata materialnego, których obecności doświadczamy zawsze i wszędzie ochoczo gromadząc „ich” niezliczoną liczbę…

Jedyne czego możemy być pewni to dziejącego się właśnie TERAZ – w „tej” konkretnej chwili i (dokładnie) „w tym miejscu”… za (dosłownie) sekundę wszystko może się (diametralnie) zmienić stając się niezrozumiałym…

Co oczywiste najwięcej wiemy o przeszłości – czasie minionym, który był i już „go” nie ma lecz co nam po przeszłości w świetle dziejącego się właśnie życia…

Przeszłość ma (swoje) znaczenie lecz… w świetle teraźniejszości „blednące z czasem wspomnienia” stając się odgrywać rolę drugorzędną…

Ludzie się zmieniają, Świat się zmienia – wszystko się zmienia… nawet wspomnienia z biegiem czasu podlegają pewnym modyfikacją mimo iż miały miejsce, a tym samym nie ma żadnej mocy sprawczej aby „je” zmienić…

Wszystko sprowadza się do czasu i „jego” na nas wpływu… nasza pamięć również ma tendencje do modyfikowania zbioru danych, które (z)gromadziliśmy… „jej” wybiórczość sprawia, że część pamiętamy lepiej, a inną część gorzej – wiele z tego co się działo, a czego byliśmy świadkiem i aktywnym uczestnikiem bezpowrotnie znika z naszej pamięci…

Zapominamy to co chcielibyśmy pamiętać, a to czego chcielibyśmy się pozbyć i wymazać z pamięci (po)wraca nie dając spokoju i dręcząc nas jednocześnie…

(Auto)destrukcja, której podlegamy tudzież ulegamy nie musi dotyczy tylko i wyłącznie naszej fizyczności – zdrowia fizycznego…

Tak naprawdę dotkliwszą się wydaje i w istocie jest (auto)destrukcja rozgrywająca się na płaszczyźnie naszych myśli, emocji i wielkiej sile dręczących nas myśli – (bardzo) często dotyczących niezmiennej przeszłości…

Jeżeli TERAZ jest „dobrze” powinniśmy się z tego cieszyć nie zaprzątając sobie głowy tym co będzie, a tym bardziej tym wszystkim co „było”…

Żyjemy „tu i teraz” – mamy „tego” świadomość lecz z biegiem czasu znacznie trudniej przychodzi nam „życie tu i teraz” bez powracania do tego co było i wybiegania myślami do tego co będzie…

Generalnie „mamy problem z czasem” – pod każdym względem – dosłownie i w przenośni…

Możemy być bardziej niż pewni tego, że „z czasem nie wygramy” – mimo (nawet) najszczerszych chęci nigdy się z nim nie zaprzyjaźnimy, a jedyne co możemy to (postarać się) „go” (za)akceptować…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s