(Nie) chce mi się pisać…

Czasami pojawiają się chwile, w których jesteśmy zawieszeni pomiędzy chęcią, a niechęcią – w takich sytuacjach wygrywa lenistwo…(?)

Może nie zawsze ale… jednak często gdy czegoś nie musimy, a (z jakiegoś powodu) powinniśmy mamy problem aby się zmobilizować…

Wypadałoby, należałoby, dobrze by było – „coś zrobić” lecz (przecież) nie musimy i nic się (takiego) nie stanie jeżeli „tego” nie (z)robimy…

Niech za przykład posłuży sytuacja, w której hobbistycznie prowadzimy bloga, z którego poza satysfakcją płynącą z samego faktu „jego” istnienia nic więcej nie wynika…

Czy będziemy regularnie publikować posty czy też nie, nie ma (większego) znaczenia, a tym samym przełożenia na nasze życie… jednocześnie gdzieś dźwięczy nam prawda o „naturze blogowania” – najważniejsza jest ciągłość narracji niezależnie od tego jaką jakością i wartością ów narracja by się charakteryzowała…

„Blogi tematyczne” mają znacznie trudniej, a blogi takie jak mój – o wszystkim i o niczym z podkreśleniem słowa „o niczym” mają nieporównywalnie łatwiej lecz nawet w przypadku bloga takiego jak ten, który sam prowadzę mniejsza czy też większa ale jednak systematyczność ma znaczenie – Google i ogólnie pojęte „pozycjonowanie” (bardzo) szybko zapomina o wszelakiego rodzaju stronach, witrynach internetowych i co ma się rozumieć również blogach, na których nic się nie dzieje…

To, że mi może się nie chcieć pisać nie jest żadnym problemem co innego gdy na ów przypadłość zapada bloger z bloga żyjący już nie mówiąc o dziennikarzu, a tym bardziej pisarzu…

„Wypalenie zawodowe” dotknąć może każdego człowieka, a tym samym również ludzi z zapisywania słów żyjących…

To problem, którzy (teoretycznie) można (z)bagatelizować lecz w praktyce okazać się „on” może mianem problemu, z którym bardzo trudno sobie (po)radzić…

Oczywiście tak już w naszym „ludzkim życiu” jest, że (przeważająca) większość osób swojej pracy nie lubi – na szczęście wyjątki od reguły się zdarzają i oby było ich jak najwięcej…

Jeżeli nie chce mi się pisać to pisać nie będę, a co ma powiedzieć osoba, która z (ogólnie pojętego) pisania żyje…(?)

Odpocząć i zdystansować się od swojej pracy…(?)

A może (jednak) należałoby się przebranżowić…(?)

Każdy przypadek należałoby rozpatrywać oddzielnie – indywidualnie…

Zmiany niosą za sobą (pewien) „powiew świeżości” leczy czy aby na pewno podejmowane przez nas decyzje dotyczące zmian okazują się zawsze tymi „na lepsze”…(?)

Nie chciało mi się pisać, a jednak „coś” napisałem… 😉

„Pokonaj siebie” – dobrze wiesz o tym, że wielka drzemie w Tobie moc – brzmi to bardzo prosto, a czy w istocie (aż) tak prostym się okazuje…(?)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s