Pół roku do końca roku…

Do mijającego czasu można podejść podobnie jak do przysłowiowej „szklanki wody”, która jak wiadomo może być w połowie pełna będąc jednocześnie do połowy pustą…

Kończy się czerwiec, a tym samym mamy za sobą pół roku trwającego właśnie roku lecz jednocześnie jeszcze (całe) pół roku przed nami…

Mało odkrywczym lecz jednocześnie bardzo uniwersalnym i niezwykle prawdziwym odczuciem jest uznanie, że „czas płynie bardzo szybko” – zbyt szybko płynie (nasz) czas…(?)

Czas zawsze płynął, płynie i płynąć będzie z tą samą (odgórnie ustaloną dla samego siebie) prędkością lecz to jak „go” odbieramy i jego upływ odczuwamy wyraźnie się zmienia wraz z naszym wiekiem…

Im jesteśmy starsi tym każdy rok stanowi mniejszą wartość procentową przeżytego przez nas życia, a tym samym czas wydaje się w swoisty sposób przyspieszać ewentualnie skracać tudzież stawać się dla nas jeszcze bardziej niedoścignionym niż miało to miejsce gdy byliśmy dziećmi…

Koniec roku i „Sylwester” skłania nas do pewnych refleksji, podsumowań i wyciągania wniosków z roku, który właśnie się zakończył…

Wydaje mi się, że ciekawym pomysłem, a tym samym dobrym rozwiązaniem byłoby „wcielenie w życie” dodatkowego momentu, w którym dokonywalibyśmy podsumowania, a mianowicie czerwcowa analiza miesięcy, które ów kończący się (właśnie) czerwiec poprzedzały…

Bez (zbędnej) „wielkiej pompy” i „hucznej zabawy” – subiektywna analiza tego co i jak się działo, tego co się udało, a czego (z)realizować się nie udało…

Taka analiza i wyciągnięte wnioski ma (wielką) przewagę nad grudniowymi podsumowaniami mając na uwadze to, że jeszcze (całe) pół roku przed nami, a co za tym idzie „jeszcze bardzo wiele możemy” – zrobić to czego nie zrobiliśmy, naprawić to co źle funkcjonuje, zmienić się jeżeli tego potrzebujemy i chcemy…

Wciąż możemy „uratować ten rok” – zakładając, że pierwsza jego połowa z jakiegoś powodu została uznana przez nas mianem (mniej lub bardziej) straconej…

Czasem się nie przejmujmy bo nie warto się przejmować tym na co nawet najmniejszego wpływu nie mamy…

Jutro 1 lipiec – początek drugiej połowy trwającego właśnie roku…

Początek lipca, a jednocześnie poniedziałek – to chyba znak aby zacząć wdrażać w nasze życie „plan naprawczy” zwłaszcza mając na uwadze to, że w życiu każdego z nas istnieje „coś” czym warto by się było zająć i trochę nad tym (po)pracować…

Udanego lipca i udanej drugiej połowy trwającego właśnie roku Wam życzę…

Ps. To nic, że jest ciepło – musi być ciepło w końcu mamy lato… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s