Sukcesy, wzloty, upadki i porażki…

Jakie fajne te nasze „ziemskie życie” – gdy wiatr popycha nas do przodu, a pod nogami nie pałęta się żadna kłoda…

Słońce rozpromienia horyzont, a delikatny powiew wiatru przyjemnie nas chłodzi…

W głowie panuje ład i harmonia, a nasze myśli niczym nie zmącone lewitują nad ziemią podnosząc poziom „hormonów szczęścia”…

Wszystko pięknie, fajnie i bardzo ładnie – sielanko trwaj możliwie jak najdłużej…

Aż nagle niespodziewanie z wydawałoby się leniwie płynących po niebie chmur uderza piorun o mocy, której nawet teoretycznie najczarniejszy scenariusz nie byłby wstanie przewidzieć…

Scena z filmu…?

Nie…

To życie – życie w najczystszej postaci…

W niebywale banalnie brzmiącym sformowaniu „życie jest nieprzewidywalne” jest aż tak wiele prawdy, że aż wstyd samemu przed sobą przyznać…

Trójkołowym rowerkiem po sinusoidzie – wspinamy się do góry napinając wszystkie mięśnie zmotywowani celem zdobycia szczytu i nagrodą, którą z pewnością otrzymamy…

No i co gdy na wzniesieniu się zbyt długo zasiedzimy…?

Trzeba podążać dalej – do przodu…

Czyli czeka nas upadek, spadek, pod wpływem przyciągania pikowanie…?

A może udałoby się łagodnie pokonać trasę prowadzącą nas do kolejnego sinusoidy wzniesienia…?

Bardzo różnie z tym bywa…

Co myśli sobie człowiek stojąc na szczycie Mount Everest…?

Już wyżej się nie da… 😉

Zdobyłem to co chciałem, a co teraz…?

Zasiedzieć się na szczycie zbyt długo nie można bo zapas tlenu szybko się skończy…

Byłem najwyżej jak jest to tylko możliwe, a teraz może pora dostać się najniżej jak tylko się (u)da…?

Jednak Rów Mariański tak wielu śmiałków nie przyciąga jak ma to miejsce w przypadku Mount Everest-u…

Chcemy wyżej, wyżej i jeszcze wyżej, a tym co poniżej interesując się zaledwie koneserzy, których to grono jest mocno ograniczone…

Wszystko jest nam potrzebne – sukces poprzedzony porażką, a nawet porażkami… wzlot bez upadku również nie smakowałby tak samo…

Cierpliwie w ciągu życia zdobywane ogólne przez życie doświadczenie i nauczanie ustawiczne – czasami uczymy się znacznie szybciej gdy życie to na nas wymusza… lecz niekiedy gdy nie musimy to ustaje nasz zapęd do wiedzy – zwłaszcza tej teoretycznej bo od praktyki (nawet gdybyśmy chcieli) to uciec nie zdołamy…

Jak niezwykłe jest to nasze ziemskie życie – w ciągu lata znacznie przyjemniejsze… 🙂

Ps. Jeżeli narzekacie, że jest (za)ciepło to pamiętajcie – jest lato i musi, a przynajmniej powinno być ciepło… 🙂

2 uwagi do wpisu “Sukcesy, wzloty, upadki i porażki…

  1. Ikar chciał wyżej :-).

    Mnie chyba jednak przez całe życie bardziej ciągnie do eksplorowania Rowu Mariańskiego niż do wspinaczki na Mount Everest. Lżej chyba mimo wszystko schodzić niż wchodzić. Ponadto z wysokiej góry można tylko spaść lub być zmuszonym do zejścia. A jak już osiągnie się dno dna, to droga może prowadzić już tylko pod górę 🙂.

    To super, że jest ciepło. Znasz jakieś skuteczne zaklęcia, które mogłyby powstrzymać nadejście zimy? Szukam, jakby co 🤔

    Polubienie

    • Masz rację – ze szczytu można tylko spaść ewentualnie przy sprzyjających okolicznościach bezpiecznie zejść…

      Może tak teraz słynne „globalne ocieplenie” przyczyni się do zaniku znienawidzonej przez nas zimy… dla mnie taka pogoda jak teraz mogłaby trwać cały rok… zima to przekleństwo naszego klimatu…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s