Dobry tekst pisze się sam…

Jak osiągnąć sukces w ogólnie pojętym pisaniu…?

Ślęczeć nad „pustą kartką” ewentualnie „edytorem tekstu” tak długo aż uda nam się sklecić „kilka sensownych zdań” skleconych tak, że nie będzie nam wstyd zaprezentować ich (potencjalnemu) czytelnikowi…?

A może „nie robić nic na siłę” tylko wyczekiwać chwil, w których nawiedzi, odwiedzi, przepełni nas tajemna mistycyzmem owiana siła „weną twórczą” zwana…?

Szkół jest tak wiele jak wielu ludzi pisaniem się para… „pisarz” tudzież pisaniem zawodowo każda osoba się trudniąca może i z pewnością ma lub przynajmniej miewa z „niemocą twórczą” (pewien) problem…

„Gdy terminy gonią”, a w głowie pustka…

„Na końcu języka”, na opuszkach palców mamy myśli, którym realny kształt dzięki słowom chcielibyśmy nadać lecz „coś” nas hamuje i (po)wstrzymuje…

Teksty można pisać bardzo długo poprawiając w nieskończoność, a (po)mimo licznych i pracochłonnych poprawek wciąż w „konkretnym tekście” może nam „coś nie grać”…

Uniwersalnym, a co za tym idzie powtarzającym się problemem jest sytuacja, w której „myśli przerastają nasze możliwości” – myśl piękna, wyjątkowa – wręcz o niezwykłość się ocierająca, a „melodia słów” tak jakby i z nieznanego nam powodu do niej nie przystająca…

„W twórczym szale” nakręcani „weną twórczą” wybijamy się ponad swoją własną i tak dobrze przez nas znaną „zwyczajność”…

Potrafimy tworzyć rzeczy piękne i niezwykłe, a swoją wyjątkowością poruszające innych ludzi lecz czy możemy to zaplanować i cierpliwością wypracować…?

Może jednak osławiona i mgłą mistycyzmu otoczona „wena twórcza” jest „siła” decydującą, a nawet najcięższa praca wielkimi pokładami cierpliwości wsparta nie może się równać temu co pojawia się nagle i znikąd tak szybko jak się pojawiło…

Jak przywołać, zaprosić „wenę twórczą” do naszego życia…?

To „gość” pojawiający się znienacka, nikt i nigdy nie wie kiedy się zjawi – zakładając, że się zjawi, bo (co oczywiste) zjawić się nie musi…

Bez „weny twórczej” możemy być co najwyżej rzemieślnikami…?

Wizja to nie najgorsza ale…

Aby „wzbić się ponad przeciętność” niosących nas skrzydeł „weny twórczej” tak bardzo potrzebujemy…

Są pisarze piszący i wydający nawet po dwie książki w ciągu roku…

Lecz są również tacy, którzy po wydaniu jednej na napisanie i wydanie kolejnej potrzebują kilku, a nawet kilkunastu lat…

Czy jedni to rzemieślnicy, a drudzy to „cierpliwi weny poszukiwacze”…?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s