„Panorama Morska”

Wyjazd wakacyjny spędziłem na wsi… na wsi nad morzem i (właśnie) to, że nad morzem robi różnicę… 😉

Ludzi od zawsze ciągnęło i ciągnie nad morze… jest w tym jakiś fenomen zważywszy na to jakim morzem dysponuje Polska… plaże owszem piękne – zakładając, że ktoś lubi spędzać na nich długie godziny… woda – zimna, zawsze zimna, zawsze za zimna i to niezależnie od tego jak upalne jest lato… „pogoda to loteria” – może się trafić upał ale… może być zimno, deszczowo i wietrznie… no cóż „taki mamy klimat…”

Jarosławiec to wieś znajdująca się w województwie zachodniopomorskim… niczym specjalnym się nie wyróżnia – jest jak wiele tego typu miejscowości nadmorskich… latarnia morska – jedna z niższych w naszym kraju ale… zawsze to jakaś atrakcja warta odwiedzenia…

Jak zawsze i wszędzie kramiki z „chińszczyzną”, trochę regionalnych wyrobów, restauracje… z ciekawszych miejsc – „Motylarnia” i „Papugarnia”…

Po krótkiej i co oczywiste (bardzo) subiektywnej charakterystyce miejscowości pora na wrażenia z największej atrakcji i miejsca zakwaterowania – „Panorama Morska”…

Obiekt może robić wrażenie z racji powierzchni – 13 hektarów, a zwłaszcza mając na uwadze to, że (jeszcze) w naszym kraju takich obiektów nie ma zbyt wiele…

(Za)mieszkać można w pokoju – w budynkach hotelowych lub w „domkach” – mieszkałem w domku, połowie domku składającego się z pokoju, łazienki i małego tarasu… standard w porządku ale… bez „szaleństwa”…

No dobrze ale… nie wyjeżdża się do „Panoramy Morskiej” aby cieszyć się prestiżowym noclegiem…

„Panorama Morska” to Health Resort & Medical SPA, a to zobowiązuje… 😉

Baseny zewnętrzne, baseny wewnętrzne, jacuzzi, masaże i różnego rodzaju zabiegi… koncerty, fajerwerki i dyskoteki…

All inclusive – śniadania, obiady, kolacje, a w międzyczasie „przekąski”, napoje, drinki, wina, piwa – bez żadnego limitu, co jak wiadomo jest, tudzież (przynajmniej) bywa zgubne… bo człowiek to takie dziwne stworzenie – jak czegoś mu się nie limituje, a wręcz podaje na tacy to korzysta nie robiąc sobie zbyt wiele z rozsądku, na który (teoretycznie) pracował przez całe życie…

Przesadnie wypełniony brzuch, a we krwi zbyt często pojawiające się promile na dłuższą metę może (z)męczyć zwłaszcza gdy pogoda niespecjalnie sprzyjająca, a coś trzeba robić i korzystać z miejsca, w którym się jest na „wyjeździe wakacyjnym”…

Reasumujące – jest co robić, jest co jeść i jest co pić ale… nie dla każdego to odpowiednia rozrywka i forma spędzania „wyjazdu wakacyjnego”…

Z Wrocławia trasą, którą jechałem 620 kilometrów – delikatnie mówiąc daleko i delikatnie mówiąc męcząco…

Gdyby było to bliżej „to może jeszcze”, a tak jak dla mnie – raz można pojechać, zobaczyć i doświadczyć…

W gratisie przywiozłem sobie jeszcze „drapanie w gardle”, katar i zapewne nadmiarową wagę… 😉

Zapewne gdyby pogoda była lepsza, a Jarosławiec był bliżej to mój odbiór „Panoramy Morskiej” byłby lepszy ale… „jest jak jest”… oczywiście nie żałuję ale… do olśnienia mi (jednak) daleko…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s