Szczęście jest w nas…

Możesz mieć (teoretycznie) wszystko, a mimo to nie jesteś szczęśliwy…

Możesz mieć niewiele, a pomimo to jesteś szczęśliwy…

Gdzie tkwi „haczyk”…?

Tam gdzie wszystko się zaczyna i kończy zarazem – w naszej głowie…

Szczęście jest niemierzalne, trudne do zdefiniowania, nazwania, a w efekcie zrozumienia…

Niema przepisu na szczęście…

Są pewne czynniki składowymi mogące być nazwane, które mogą (co nie znaczy, że muszą) przyczynić się do pojawianie tego przedziwnego odczucia, uczucia, wrażenia szczęściem (potocznie) zwanego…

Lawina procesów biochemicznych zachodzących w naszym organizmie w efekcie wpływających na postrzeganie siebie, życia i otaczającego nas Świata…

Jak gdyby trudna do pojęcia, zrozumienia i nazwania siła nałożyła nam na nos przysłowiowe „różowe okulary”… oczywiście ów okulary charakteryzują się bardzo delikatną strukturą budowy i wystarczy kilka kropli deszczu tudzież lekki powiew wiatru aby stały się jedynie wspomnieniem…

„Ulotność szczęścia” okazuje się być znacznie większa niż tak powszechnie powtarzana „ulotność życia…”

Na przestrzeni naszego „ulotnego życia” pojawia się wiele chwil, które bylibyśmy wstanie określić mianem szczęścia…

Czy szczęście można do siebie przyciągnąć…?

Chciałbyś, ja też bym chciał, każdy by chciał…

Prawda jest taka, że szczęściu można (odrobinę) pomóc ale… mimo najszczerszych chęci i usilnych starań nigdy nie mamy pewności, że się pojawi i „go” doświadczymy…

To co masz, kim jesteś i gdzie jesteś – to wszystko ma znaczenie ale… nie musi odgrywać decydującej roli…

„Szczęście jest w nas…”, a to co otaczający nas ludzie i rzeczywistość, w której żyjemy może to jedynie wywołać tudzież zainicjować w nas lawinę procesów mogących obdarować nas nagrodą w postaci chwili szczęścia…

Czy „Różowe okulary” załatwiają sprawę…?

Podejście do życia i Świata odgrywa bardzo istotną rolę ale… mimo iż nad swoim charakterem (teoretycznie) możemy pracować i w istocie pracujemy całe życie to jednak nie wszystko zdołamy pokonać, a w efekcie zmienić się na tyle aby z „ponurego malkontenta” stać się „optymistycznym śmieszkiem”…

Oczywiście obieranie strategi biernego siedzenia i czekania na na błysk, promień tudzież gwiezdnego pyłu na nas wpłynięcie (raczej) nie przyniesie zaskakująco dobrych rezultatów…

„Zmieniaj się” – w domyśle co oczywiste „na lepsze”… takie słowa nikomu nie są potrzebne bo wypowiedzieć tudzież napisać „je” bardzo prosto, a wcielić w życie nieporównywalnie trudniej…

Zmieniamy się, wciąż się zmieniamy – to naturalne, że wciąż podlegamy zmienności, ewolucja, a niekiedy rewolucja nie jest nam niczym obcym…

Co wiemy o „naturze szczęście”…?

Wiemy tyle, że chcemy ów stanu doświadczać możliwie jak najczęściej… schody pojawiają się w chwili gdy mamy stworzyć sobie i na własne potrzeby „algorytm działania” mający nas w stan szczęście wprawić…

W tej części roku pogoda w walce o doświadczanie poczucia szczęście (raczej) nie będzie naszym sprzymierzeńcem, a tym samym ów wyzwanie, z którym przyjdzie nam się zmierzyć stanie się jeszcze większym wyzwaniem…

Damy radę „bo jak nie my to kto…”

„Słodkiego miłego życia…” Wam życzę…

Ps. W różowym mi nie do twarzy ale… w imię szczęście poświęcić się jestem gotowy… Gdzie są moje „różowe okulary”…? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s