(Nie) pamiętam czy (nie) chcę pamiętać…?

Nad „naturą pamięci” zastanawiało się wielu ludzi – (chyba) większość, a może nawet wszyscy…(?)

Jednym z najbardziej uniwersalnych wniosków sprowadza się do stwierdzenia, że (nasza) „pamięć jest wybiórcza”…

„Coś” sprawia, że pewne wydarzenia, sytuacje, obrazy tudzież słowa zapamiętujemy lepiej niż inne…

Oczywiście pewien ślad w naszym mózgu pozostaje po wszystkim co nas w ciągu życia spotkało i spotyka ale… do części „danych” „ścieżka dostępu” okazuje się znacznie łatwiejsza niż do pozostałych „danych”, które z jakiegoś powodu okazują się być trudne do odczytania – pozostają zaszyfrowane tudzież istnieją w szczątkowej wersji, która uniemożliwia ich właściwe rozpoznanie…

Czy to co i jak pamiętamy zależy od nas samych…?

A może jednak pamiętamy jedynie to co udało się (za)pamiętać, a na co nasz wpływ był wyraźnie ograniczony lub nawet żaden…(?)

Na poszczególnych etapach edukacji chcielibyśmy zapamiętywać to co jest od nas wymagane – najlepiej po jednorazowym (prze)czytaniu…

W „dorosłym życiu” to czego nas uczono na kolejnych etapach edukacji (najczęściej) delikatnie mówiąc nie przydaje nam się w życiu zbyt często…

Czyli jednak powtarzane często słowa – „zakuć, zdać, zapomnieć…” mają jakiś sens i odbicie w rzeczywistości naszego życia…

Chcielibyśmy (za)pamiętać to wszystko co było (z jakiegoś powodu) wyjątkowe w naszym życiu – pierwsze, drugie i trzecie miłości, osiągnięcia, sukcesy, wzloty – co oczywiste bez porażek i upadków…

A co (realnie) pamiętamy…?

No cóż…

Każdy indywidualnie ma świadomość, bo wie co pamięta…

Ugruntowane dane zapamiętane nie składają się tylko z tego co realnie pamiętać chciałby każdy z nas…

W naszej pamięci panuje wielki bałagan, którego nawet (po)mimo najszczerszych chęci posprzątać nie jesteśmy wstanie… posprzątanie pokoju, mieszkanie, a nawet domu jest błahostką w porównaniu do próby posprzątania tego co (z)gromadziła nasza pamięć…

Aby nie pamiętać można do czegoś nie „wracać myślami” lecz taka strategia jest tożsamą z zamiataniem (brudów) pod dywan – niby ich nie widzimy ale…

Czyli jednak w kwestii pamięci i pamiętania tudzież nie pamiętania stoimy „na straconej pozycji”…?

Obawiamy się, że tak właśnie jest…

Nie na wszystko wpływ mamy mimo iż uznajemy, że wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas samych…

Może powinniśmy cieszyć się z tego co pamiętamy mając na uwadze to, że moglibyśmy pamiętać jeszcze mniej lub nawet nic…(?)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s