Dlaczego najtrudniej jest pomóc samemu sobie…?

Znamy swoje wady, przywary i niedociągnięcia z własnym charakterem sprzężone…

Dobrze wiemy co należałoby poprawić, naprawić i korektę w swoje życie wprowadzić…

Czasami wiemy nawet jak – naprawa, a w efekcie poprawa czego rezultat na pozostałe aspekty życia będzie miała tudzież mieć może…

Wszystko w odniesieniu do siebie wiemy bo co oczywiste siebie samego znamy najlepiej…

No i…?

Co z tego…?

Generalnie czasami „coś” lecz najczęściej „nic” tudzież „niewiele”…

Potrafimy doradzać, a nawet godzinami na temat tego jak powinno się żyć przemawiać…

Chcemy bo czujemy potrzebę pomagania innym, a zwłaszcza tym, którzy są nam bliscy i z jakiegoś powodu dla nas ważni…

Pomagamy – bywa, że nawet skutecznie, a nawet gdy nasza moc sprawcza i wpływ na inną osobę okazuje się być ograniczony to sam fakt wysłuchania, doradzenia i więzi zacieśnienie sprawia, że „Komuś” z tego powodu jest łatwiej, raźniej i motywacji do zmian pojawia się w „Nim” więcej…

To paradoks, że innym potrafimy (w mniejszym czy też większym stopniu ale jednak) pomóc, a ze sobą w kontekście samopomocy (wciąż) mamy problem…

Zapewne jest w tym pokaźnych rozmiarów „szczypta lenistwa” i (paradoksalnie) zbyt dogłębna znajomość istoty wymagającej pomocy…

Wszystkie lub przynajmniej prawie wszystkie ograniczenia nierozerwalnie związane są z naszą „głową”, a ściślej mówiąc z tym co w ów „głowie” się znajduje tudzież (co rzadsze) czego brakuje…

Nadmiar, natłok, przytłaczająca mnogość myśli, wyolbrzymiane znaczenie niepowodzeń, porażki rosnące do niebotycznych rozmiarów…

Rozpamiętywanie i wmawianie samemu sobie, że to nie dla nas bo (na pewno) „nie damy rady”…

Prawda jest taka, że my ludzie możemy (prawie) wszystko… ograniczenia i niemożność osiągnięcia „czegoś” wmawiamy sobie jeszcze (nawet) przed podjęciem próby…

To, że „Komuś” coś się udało/udaje wynika tylko z tego, że przezwyciężył powstrzymujące „Go” czynniki hamujące jego potrzebę dążenia do tego czego pragnie, o czym marzy, czego chce od życia i siebie samego…

„Osiadamy na laurach”, a nawet gdy laurów brakuje to zadowalamy się tym co mamy i kim jesteśmy bo tak jest wygodniej…

„Wychodzenie ze strefy komfortu” nigdy nie było proste ale… jest koniecznie jeżeli chcemy od życia i dla siebie samego „czegoś” więcej…

Oczywiście „życie to sztuka wyboru”, a Ty sam decydujesz jakie będziesz podejmował decyzje, a w efekcie jak będziesz żył…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s