Życie marzeń…

Wielu chciałoby wygrać ewentualnie otrzymać w spadku „wielką kwotę pieniędzy” aby „nie musieć pracować”…

Dla szerokiego grona ludzi posiadanie „wielkich pieniędzy” jawi się mianem spełnienia jednego z „największych marzeń”…

Zazwyczaj przewija się kwestia pracy i rezygnacja z niej w chwili posiadania ogromnej kwoty pieniędzy…

Niestety większość ludzi nie przepada za swoją pracą – często swojej pracy nie lubią, a niekiedy nawet nienawidzą…

Teoretycznie, a nawet praktycznie pracę (zawsze) można zmienić ale…

Czy zmiana pracy może cokolwiek zmienić w podejściu do samej kwestii pracy…(?)

Oczywiście są ludzie, którzy swoją pracę lubią, a nawet spotykają się tacy dla, których praca jest źródłem satysfakcji, spełnienia, a nawet swoistego rodzaju sensem życia…

Hipotetycznie załóżmy, że posiadamy kwotę pieniędzy gwarantującą nam utrzymanie do końca życia „na wysokim poziomie”…

Fajnie, a nawet bardzo fajnie ale…

Co dalej…?

Jesteś wolny – możesz wszystko, a nie musisz nic…

I w tym miejscu problemem może się okazać „natura ludzka” – jak czegoś nie musimy to zazwyczaj „tego” nie robimy, a gdy nic nie musimy, to nic nie robimy…(?)

Po co mamy robić cokolwiek jak nie robiąc nic i tak będziemy mieli lepiej od wszystkich innych, którzy „urabiają się po pachy” mają i mieć będą gorzej od nas (po)mimo naszego nieróbstwa…(?)

Jak wykrzesać w sobie motywację do czegokolwiek…?

Jak budować „zdrowe relacje międzyludzkie” z „normalnymi ludźmi”…?

Kto jest prawdziwym przyjacielem, a kto chce tylko (s)korzystać z naszego dobrobytu…?

Gdy możemy wszystko kupić, wszędzie pojechać i doświadczyć wszystkiego nie potrzebujemy marzeń…

Wydaje mi się, że paradoksalnie ludzie bardzo bogaci mogą pragnąć, tęsknić i marzyć o tym co dla wszystkich pozostałych ludzi jest normalnym, codziennym życiem…

Każdy czegoś komuś zazdrości…

Biedny zazdrości bogatemu pieniędzy, a bogaty zazdrości biednemu prawdziwych i szczerych relacji międzyludzkich…

Stary zazdrości młodemu młodości, a młody staremu doświadczenia życiowego…

Niski wysokiemu zazdrości wzrostu, a gruby szczupłemu braku nadmiarowych kilogramów…

Czy ktokolwiek kiedykolwiek i gdziekolwiek miał absolutnie wszystko aby czuć się „w pełni szczęśliwym” i niczego nikomu nie zazdrościć…(?)

A może jednak nasza przeklęta „ludzka natura” wyklucza taki stan uznając go mianem niebezpiecznego…?

„Ludzie zbyt szczęśliwi” stanęli by w miejscu, a my jesteśmy zaprogramowani na ciągły rozwój i nieprzerwaną dynamikę zmian…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s