Wygaszony blog wciąż się klika…

To ciekawe, że ostatni post na blogu opublikowałem 20 grudnia 2020 roku, a na blogu wciąż jest „jakieś życie” – ów życie można by było określić mianem „życia utajonego” ale jednak…

Zastanawia mnie kwestia tego kto i z jakiego powodu na moim blogu się pojawia… mogę tylko przypuszczać, że pewne posty z jakiegoś powodu dobrze pozycjonują się w wyszukiwarce Google…

Czy to kwestia użycia (pewnych) „słów kluczowych”, a może tytuł (z jakiegoś powodu) ludzi do kliknięcia motywujący…

W sumie to wszystko nieistotne bo wciąż brakuje tego co (dla mnie) najważniejsze czyli aktywności pojawiających się na blogu ludzi…

Po co (mam) pisać „cokolwiek” jeżeli nikt się do tego nie odnosi…(?)

Brak komentarzy pod (wielkim) znakiem zapytania sens prowadzenia bloga stawia…

Do przysłowiowej „szuflady” również pisać (sobie) mogę – taki sam efekt tudzież skutek osiągnę…

Wypaliłem się…?

Chciałbym się wypalić bo to by znaczyło, że kiedyś się rozpaliłem…

Jak miałbym się wypalić gdy „tu” panuje „bierność, stagnacja, a w efekcie wegetacja treści…”

Zdaję sobie sprawę z tego, że tematy tudzież treści mogą być dla innych nieinteresujące lecz „ziarnko wątpliwości” zasiewają statystyki odwiedzin – wciąż ktoś „tutaj” się pojawia…

Co ciekawe wyświetleń bloga w styczniu było więcej niż rok temu, a nawet dwa lata temu… to o tyle ciekawe, że wówczas pisałem i publikowałem, a obecnie nie robiłem nic…

Ja wiem i rozumiem, że w obecnych czasach nikt nie ma na nic czasu ale… gdyby przynajmniej czasami ktoś (ze)chciał odnieść się do tego co (prze)czyta byłoby (naprawdę) miło, a co najważniejsze motywowałoby „to” do działania czyli pisania…

Bloga tego „obserwuje” 30 osób to naprawdę spora grupa ludzi – dziękuję każdemu z osoba…

W miarę możliwości prosiłbym o jakąś podpowiedź tudzież wskazanie drogi…

Pisać czy nie pisać – oto jest pytanie…(?)

Jeżeli nie pisać to koniec tematu…

A jeżeli pisać to jak i o czym aby komuś „chciało się chcieć” przynajmniej czasami w polemikę w postaci komentarzy włączyć…

Może luty to dobry moment na „postanowienia noworoczne” – te wszystkie, które nie przetrwały stycznia widocznie sensu i znaczenia pozbawione były…

Nie było do tej pory okazji – Szczęśliwego Nowego Roku Wam życzę… 🙂

Niech ten rok będzie lepszy niż poprzedni – niech będzie tylko i aż „normalny” bo (jak długo) można „tak” żyć jak żyjemy obecnie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s