„Nie ma szkół uczących żyć z ludźmi i światem”

Czy klasyczna szkoła, do której każdy chodzi(ł) uczy „czegoś więcej”?

Na poszczególnych etapach edukacji teorii jest bardzo dużo – z pewnością zbyt dużo. Brakuje praktyki, która nawet gdy się pojawia to stanowi marginalną część czasu spędzanego przez dzieci w szkole.

Praktyka jest bardzo ważna – tak naprawdę jest najważniejsza. Znacznie więcej można się nauczyć z praktyki niż z czystej i pozostawionej samej sobie teorii.

Jak nauczyć się żyć z ludźmi i światem?

Oczywistym jest to, że w tym przypadku teoria z pewnością nie wystarczy. Aby nauczyć się żyć z ludźmi trzeba z nimi przebywać, a co za tym idzie rozmawiać i spędzać z nimi czas. Nawet najlepsza książka nie zastąpi doświadczenia w kontaktach międzyludzkich.

Wydawać by się mogło, że szkoła z racji tego, że skupia dzieci/młodzież w tym samym wieku, a co za tym idzie daje pretekst wzajemnego poznawania się ludzi o (teoretycznie) podobnej wiedzy na temat życia i Świata. Jednak to nie szkoła uczy jak żyć ze sobą tylko ludzie sami się tego uczą przebywają znaczną ilość czasu ze sobą.

Znacząco się od siebie różnimy – pod każdym względem. W relacjach z innymi ludźmi również łatwo dostrzec predyspozycje każdego człowieka – cichy, skryty, małomówny, a jego przeciwieństwem jest „dusza towarzystwa” – człowiek, który lubi robić wokół siebie dużo zamieszania. Życie i relacje z jednym będą się (znacząco) różnić od relacji z innym.

Uczymy się żyć z ludźmi, uczymy się rozmawiać z ludźmi, uczymy się odgadywać potrzeby innych ludźmi – generalnie uczymy się ludzi całe życie. W trakcie uczenia się innych ludzi dowiadujemy się bardzo wiele o samym sobie. Na to wszystko (po)trzeba czasu i sprzyjających warunków.

Czy „reżim zajęć szkolnych” i kilkuminutowe przerwy pomiędzy lekcjami są sprzyjającymi warunkami?

Raczej (chyba) nie.

Szkoła może niejako „wymusić” zainicjowanie znajomości z innymi ludźmi, a to z racji (pozornie) „wspólnego celu” i niedoli zmagania się z (zacofanym) programem nauczania.

Aby znajomość stała się głębsza, a tym samym miała większe znaczenie (po)trzeba „czegoś więcej” – wspólnie spędzanego czasu w (znacznie) bardziej sprzyjających warunkach.

A jak się ma sprawa poznawania Świata w kontekście tego co stara się nauczyć szkoła?

Pod tym względem na brak teorii (raczej) nie można narzekać 😉

Dokonując wnikliwszej analizy tego co chce nauczyć szkoła każdego człowieka (łatwo) można dojść do wniosku, że większość przekazywanej wiedzy jest (delikatnie mówiąc) zbędna. Wykorzystanie zdobytej wiedzy w (realnym) życiu okazuje się być incydentalne.

Szkołę trzeba (po prostu) przejść – (niestety) „zakuć, zdać, zapomnieć”

To oczywiście absurd ale tak było, jest i zapewne będzie.

Życia z ludźmi uczymy się po szkole – po wyjściu ze szkoły, a tym bardziej po zakończeniu edukacji szkolnej.

Uczymy się, uczymy i (jeszcze raz) uczymy, a mimo to ludzie wciąż nas zaskakują. Nawet my samych siebie potrafimy zaskoczyć.

Najlepszą szkołą jest życie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s